Dzisiaj w nocy obejrzałem King Konga, nastawiałem się na kolejny film, który ma na celu pobicie rekordu zarobionej kasy w dniu premiery typu Spiderman, czy Godzilla. I bardzo dobrze, bo choć film genialny nie jest, zdołałem się pozytywnie zaskoczyć. Jakson miał problemy z pogodzeniem zwykłego dla siebie pastiżu z ckliwą opowiastką, ale moim zdaniem przez ciągłe puszczanie oka do widza (nawet bohaterowie powinni się zorientować, że wycofywanie się tyłem to niezbyt fortunna opcja, poza tym zawsze znajdywała się "większa ryba w jeziorze") wybrnął jakoś, bo dramat średnio wyszedł. Ale historie umie opowiadać i wyobraźnię ma niesamowitą. Efekty imponujące nawet przy oglądaniu w domu, więc polecam wybrać się do kina i uważać, by nie dostać jakimś dinozaurem w głowę
Skoro stawiamy oceny, to 6,5/10



