Manchester United (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
Morrow
Administrator
Administrator
Posty: 12926
Rejestracja: 15 maja 2006, 22:36
Reputacja: 2055

Manchester United (zbiorczy) (cz.2)

Post autor: Morrow » 23 kwie 2022, 11:04

Tak naprawdę, to decyzje personalne będą drugorzędne, kluczową kwestią IMO jest aby to trener był osobą, która w 100% rządzi, bierze odpowiedzialność za przygotowanie taktyczne i personalne pod kątem swojej taktyki. Niby oczywiste ale jednak w przypadku United nie do końca. Zgodzę się z @piotrcies. United mogło sprowadzić swego czasu Mane, Robertsona czy De Bruyne ale idę o zakład, że przy tym zarządzaniu, Ci piłkarze skończyliby tak jak obecna, poprzednia i jeszcze poprzednia kadra.

Podstawową kwestią jest aby trener zbudował niepodważalny autorytet w szatni i wśród kibiców. Ile widzicie drużyn z sukcesami, gdzie szatnia jest podzielona, a trener kwestionowany albo skłócony ze swoimi graczami? W Liverpoolu, City czy Chelsea, a zaraz i w Totkach, Salah, Sterling, Lukaku mogą być pod formą i grzać ławę ale nikt nie ma wątpliwości, że rządzą tam trenerzy, których autorytet nie jest podważany nawet w przypadku niezadowolenia jednostek. Oczywiście sukcesy temu sprzyjają, sztuką jest zbudować sobie taką pozycję swoją wizją i metodami treningowymi, jak ich (jeszcze) nie ma.

Jest kilka modeli zarządzania szatnią, w United w ostatnich latach przerobiliśmy już kilka. Od Mourinho otwarcie skonfliktowanego w mediach z piłkarzami, przez rzemieślnika Moyesa, do kolegi z szatni Ole. Dotychczas tylko Solskjaer jako nazwijmy to "kolega z sąsiedztwa" tę szatnię zdobył, poszła za tym pozytywna atmosfera i przynosiło to do pewnego poziomu pozytywne efekty ale ewidentnie zabrakło warsztatu. Ten model też nie był dobry, bo o ile wydaje się, że kilku piłkarzy mogło to służyć, tak kilku innych tę relację mogło nadużywać i ich pozycja była zbyt mocna. Zobaczymy jaki model zaproponuje Holender ale oczekuje, że będzie na tyle mocną osobowością, która zdoła tę szatnię zdominować ale jednocześnie zarazi zespół swoją wizją i uda mu się zbudować z zespołem jakąś relację, co np. w żaden sposób nie udało się Rangnickowi.

Jak już jesteśmy przy Niemcu, to ostatnia wypowiedź, obnaża też fatalny sposób zarządzania United.
“It's also important how Erik ten Hag sees my possible role. Does he like to speak with somebody like myself? How close does he want to work together?”
Była tu mowa o tym czego oczekiwano od Rangnicka, bo jego rolą było tylko zdiagnozowanie problemu i ustalenie nowego kierunku. Dziś sam przyznaje, że nie ma zielonego pojęcia czy nowy trener będzie chciał z nim w ogóle współpracować i rozmawiać. Porządki w drużynie są w chwili obecnej jego autorytarnymi decyzjami, z którymi nowy trener z kilkuletnim kontraktem wcale nie musi się zgadzać. To nie jest właściwe zarządzanie, bo do tej pory funkcjonowało przekonanie, że rolą Niemca jest posprzątać teren i przygotować go pod następcę, a tu się okazuje, że oni nie współpracują. Nie chcę wyjść na hejtera Rangnicka, bo sam optowałem żeby został tymczasowym i związał się z MU, to też nie jego wina, że posadzili go na zepsutej karuzeli w trakcie jazdy. Mamy jednak końcówkę sezonu, jeszcze coś do ugrania, a odnoszę wrażenie po jego wypowiedziach, że on nie skupia się na tym na czym powinien w tej chwili - czyli trenowaniu drużyny i dograniu tego sezonu w przyzwoity sposób.

Dziś mecz z Arsenalem - zobaczymy czy będzie jakaś reakcja po Liverpoolu ale po ostatnich popisach trudno być optymistą.

Wróć do „Anglia”