Jesli przeczytasz podziel sie wrazeniami.Z checia poznam cudza opinie o tej ksiazce.genius pisze: Rozejrzę się za tą książką. Nie za szkodzi przeczytaćNajwyżej nie będę jej rekomendował innym. Zaufam i ją zdobędę
![]()
Nie wiem czy dla Ciebie zacheta jest ze ktos zostal wyrozniony literacka nagroda Nobla ale jesli tak to trzeba wiedziec ze autor "Hanby" otrzymal taka nagrode w roku 2003.
Ale co komu przyjdzie z tego ze "pozna nowe nieznane slowo" skoro nie wie co ono oznacza.Mozna wzbogacic slownictwo przykladowo o slowo konfabulacja tylko jesli nie wiesz co to znaczy i gdzie tego uzyc to mowiac kolokwialnie o dupe to mozna rozbic.Ksiazki i slownik wyrazow obcych to swietne polaczenieKrzysztof Jarzyna pisze: To sie chyba dzieje samo przez sie. No chyba ze wypisujesz sobie na kartce podczas czytania nowe, nieznane slowa![]()
Tak samo jak poprzez czytanie poprawia sie ortografia.
To sie przydaje w kontaktach damsko-meskich.Zawsze mozesz kreowac sie na intelektualiste.Delikatnie wplatac te tajemnicze niedostepne dla zwyklych smiertelnikow slowa."Uwazam ze to nedzne sofizmaty" "popieram teorie predestynacji ale jednoczesnie zgadzam sie z Nietzsche odnosnie ogarniajacego nas nihilizmu co szczerze mowiac wywoluje u mnie resentyment" (tu akurat przyklad malo delikatnego wplatania).Nie wspominajac o takich mozna powiedziec klasykach jak "abstrahujac od..." czy "mam ambiwalentna nature"
Absolutna racja co do poprawy ortografii.Powiem wiecej gdy przegladam posty nowych userow to zazwyczaj domyslam sie czy lubia oni czytac ksiazki czy nie.Wlasnie po sposobie tworzenia zdan skladni i ortografii.
Potem okazuje sie ze osobnik ktorego podejrzewalem o czytanie ksiazek recenzuje nam jakas pozycje w tym temacie


