4. kolejka grupy mistrzowskiej
Club Brugge - Union Saint-Gilloise 1:0 (Bager 66'-sam.)
Beniaminek, będący jedną z najbardziej utytułowanych drużyn w Belgii (acz tytuły zdobywali w zamierzchłych czasach) zrobił w tym sezonie furorę z angielskim właścicielem i irlandzkim dyrektorem sportowym. Po zakończeniu fazy zasadniczej prowadzili z przewagą pięciu punktów, ale beznadziejny przepis o dzieleniu punktów przed play-offami oraz druga porażka z Club Brugge przekreślają ich szanse na tytuł. Goście byli lepsi w pierwszych 10 minutach, ale później inicjatywa była po stronie Club Brugge, jakkolwiek gospodarzom brakowało konkretów, nie potrafili w 1. połowie oddać celnego strzału. Najbliżej było w 20 min., kiedy to Jack Hendry przytomnie dograł w polu karnym do Langa, którego próba uderzenia została jednak zablokowana. Goście mieli swoją szansę w 45 min., kiedy to Japończyk Kaoru Mitoma świetnym podaniem wypuścił w bój Deniza Undava, ten trafił jednak w wychodzącego z bramki Mignoleta. Po przerwie nadal lepsi byli gospodarze, ale obrona Saint-Gilloise trzymała się bardzo dobrze, przynajmniej do drugiej żółtej kartki dla Koki Machidy, który spóźnił się ze wślizgiem i wyciął Adamiana. Od tego momentu goście posypali się - w 62 min. strzał Hendry'ego obronił jeszcze Anthony Morris, a dwie minuty później bramkarz beniaminka instynktownie wybronił strzał Szkota z kilku metrów. W 66 min. obrona Sant-Gilloise w końcu padła - strzał Tajona Buchanana obronił Morris, ale zrobił to tak niefortunnie, że nabił Jonasa Bagera, który stał się autorem gola samobójczego. Osłabieni goście próbowali atakować, ale nadziewali się na kontry Brugii. Arbiter przyznał gospodarzom karnego za zagranie, ale po obejrzeniu powtórki zmienił decyzję - sytuacja stykowa, po raz kolejny pokazująca, że w futbolu nikt nie wie już jak to jest w tymi rękami. Goście mieli kilka okazji do wyrównania - w 75 min. strzał Undava obronił Mignolet, a w końcówce niemiecki napastnik trueckiego pochodzenia zmarnował piłkę meczową, pudłując głową po świetnym dośrodkowaniu z lewej flanki. W 89 min. do siatki trafił kapitalnym uderzeniem sprzed pola karnego Kasper Nielsen, ale okazało się, że wcześniej był spalony.
Dzięki wygranej Brugia ma trzy punkty przewagi nad Saint-Gilloise, do końca zostały dwie kolejki - szykuje się trzeci tytuł z rzędu dla Club Brugge. O trzecie miejsce rywalizują Anderlecht i Royal Antwerp, Fiołki mają trzy punkty więcej (spotkanie tych drużyn jutro).



