A co do mlokosow kreowanych na gwiazdy - to nie tylko syndrom Brazylijczykow. Wiele razy wspominacie tu ostatnio o Romanie. Argentynczyk, a przeciez z nim sytuacja byla podobna. Przechodzil z Boca do Barcy w glorii, mialbyc zbawieniem a nic z tego nie wyszlo. Teraz w dosc prowincjonalnym (trzeba to przyznac) Villareal odrodzil sie, "nauczyl" europejskiej pilki i lada moment trafi do wiekszego klubu, gdzie bedzie walczyl o najwyzsze cele. Tylko, ze ma juz 28 lat. Oczywiscie dla pilkarza jest to wiek najlepszy, no ale... Jezeli kolejna zmiana klubu nie wyjdzie, to moze sie okazac, ze skonczy kariere nie zdobywajac nic.
Sztandarowy przyklad - Denilson. Mozna powiedziec, ze kazdy z tych niespelnionych to "Klatwa Denilsona"
Tu moze byc roznie. Owszem, Ligue 1 jest chyba idealna do "szlifowania" ale popatrz - Ronaldinho dojrzewal w PSG. Owszem, francuskla czolowka, ale w Europie od czasow Weah czy Lamy niewidoczni. A OL dzisiaj juz jest liczaca sie ekipa w Europie, wiec o "rozwoju w ciszy" raczej mowy byc nie moze*_For_zaza_Milan_* pisze:Fred - młokos który miał w Brazyli statystyki które powalały. Wybrał Lyon - i gwarantuje Wam że lepej nie mógł zrobić. Ten koleś będzie wielki. Bo przygotuje sie "na zapleczu"
Na Santiago ladnie sie kopali, wiec kolegow w Realu juz maRaulem Garcią z Osasuny



