Finał LM 2021/2022: Liverpool FC - Real Madryt CF

Awatar użytkownika
Morrow
Administrator
Administrator
Posty: 12926
Rejestracja: 15 maja 2006, 22:36
Reputacja: 2055

Finał LM 2021/2022: Liverpool FC - Real Madryt CF

Post autor: Morrow » 29 maja 2022, 1:54

moody pisze: ↑
29 maja 2022, 1:31
chelsea jest akurat takim wyjatkiem od reguly, bo wlasnie mimo tego ze to klub spoza tego top topow i w finalach faworytami raczej nie bywali, to bilans maja pozytywny (2 wygrane, 1 porazka). bo wkradl ci sie blad - w 2012 wyszarpali puchar
Mój błąd, dzięki, poprawione. Późna godzina i to stąd.

Jeszcze jedno. Nie pamiętam zwycięzcy LM, który przeszedł CAŁE drzewko w tak zwariowanych okolicznościach. Tu często były dyskusje i zarzuty, że Real ma farta w LM przy poprzednich edycjach ale jeśli ktoś miałby jakieś wątpliwości czy piłkarscy bogowie siedzą w koszulkach Realu, to ta edycja powinna dać odpowiedź.

PSG w 1/8 - Real zmiażdżony w pierwszym meczu ale wynik to tylko 1:0 dla PSG po golu w doliczonym czasie, w rewanżu do przerwy 1:0 dla Paryża, Real zakładający nieudolny pressing, PSG wręcz bawiące się na Bernabeu w pewnym momencie, 60. minuta, babol Gigiego i Real strzela 3 gole w 15 minut, a PSG do końca meczu nie istnieje. Awans zrobiony w 30 minut dwumeczu.

Chelsea w ćwierćfinale - pierwszy mecz to fajne widowisko i koncert Benzemy z hattrickiem, 3:1 na Stamford, ładny wynik. W rewanżu nabuzowana Chelsea robi 3:0 i już myśli o top4, wchodzi Rodrygo i podłącza Real do tlenu (i dogrywki) w 80 minucie. Tam Benzema strzela gola i Real znowu wraca do żywych w samej końcówce.

City w półfinale - na Etihad City gniecie ten Real niemiłosiernie, Foden z Mahrezem marnują 200% okazje, do tego Fernandinho nabiera się na Viniciusa, a Benzema robi swoje i w najlepszym meczu tej edycji zamiast 5:0 kończy się na 4:3. W rewanżu City przez 90 minut kontroluje wszystko co się dzieje na boisku w Madrycie, wreszcie strzela na 1:0, Real jest bezradny, Courtois wyprawia cuda, Mendy wybija piłkę z pustej bramki, wchodzi Rodrygo z Camavingą i Real od 90 minuty (razem z dogrywką) strzela 3 gole, a City nie wie co się dzieje do końca dogrywki.

Liverpool w finale - mecz zacięty ale Real oddaje jeden celny strzał na bramkę przez cały mecz, Liverpool oddaje 15 strzałów na bramkę, z czego 9 celnych, Courtois broni na kodach i wyciąga niemożliwe piłki. Real wygrywa 1:0 i zgarnia trofeum. Koniec. I żyli długo i szczęśliwie.


Na pewno żadna ekipa w tej edycji nie dostarczyła tylu emocji co Real Madryt ale nawet jak na ten klub, okoliczności wydają się wręcz kuriozalne. Pomijając kosmiczne występy na drzewku Courtois i to co wyprawiał Benzema, to ilość niesamowitych zwrotów akcji, twistów i tego w jakich momentach dwumeczów to następowało, to coś co na pewno szybko się nie powtórzy. W przeszłości były takie twisty (finał MU-Bayern, powrót Liverpoolu z Milanem, końcówka meczu BVB z Malagą, powrót Chelsea we wspomnianym finale z Bayernem, gol Iniesty z Chelsea czy Ramosa z Atletico i wiele, wiele więcej) ale takiej jazdy fundowanej na KAŻDYM etapie rywalizacji pucharowej przez JEDEN zespół niemal w każdym meczu nie pamiętam. Na pewno słowem podsumowującym tegoroczny triumf Realu będzie "CHARAKTER", bo pomijając aspekt czysto jakościowy piłkarsko, trzeba mieć nie tylko taktykę i szczęście ale też jaja żeby tyle razy odwracać dwumecze z potęgami jakie stały na drodze. Za to brawa. Tu bym się nie dziwił jak taki moody, mógłby tylko bezradnie rozłożyć ręce i kiwać z niedowierzaniem głową, skoro wszyscy to pewnie robiliśmy za sprawą obecnego Realu.

Wróć do „Puchary Europejskie”