To akurat zły przykład, bo te gotowe produkty są totalnie inne w strukturze i smaku.
Ale robiłam ostatnio pastę z ciecierzycy, która miała smakować jak makrela z puszki i jestem pewna, że smakowo jest nie do odróżnienia. Podobnie dobrze doprawione kotlety z soczewicy.
Ale tak można powiedzieć o wszystkim - o życiu bez żużla, bez książek, bez wieczorów z konsolą, bez cotygodniowych baletów z ziomami, bez Disco Relax w niedzielę rano itd. itd.


