Ja też tak uważam. U mnie wyniki błyskawicznie się poprawiły, ale to dlatego, że codziennie pilnowałam źródeł białka, zbilansowania posiłków itd. Wcześniej jadłam mięso raz w tygodniu, a w pozostałe dni nie zastanawiałam nad tym, czy aby na pewno dostarczam sobie wszystkiego, co trzeba.
Po tych kilku latach jestem bardzo zadowolona, ale też nigdy nie lubiłam mięsa, więc mi go nie brakuje. Na weganizm nie byłabym w stanie przejść, bo kocham jajka, ale muszę przyznać, że od dwóch tygodni nie zjadłam ani jednego, bo złapało mnie obrzydzenie na widok centymetrowego zarodka na patelni
Mówmy o biologii, nie o religii.


