Sadiković - wierny żołnierz Probierza, dziewięć razy w pierwszym składzie w 14 kolejkach Dyzmy. U Zielińskiego nie zagrał wcale, całą wiosnę leżakował, raptem 45 min w rezerwach. To już nawet nie szrot, to szrocisko.
Zieliński już miesiąc temu przyznał, że Sadiković i Rivaldinho dostali wolną rękę w poszukiwaniu klubów bo nikt ich tutaj nie chce.
Oczywiście tamta dyskusja dotyczyła zupełnie czego innego bo Ty sobie wtedy wymyśliłeś, że skoro w Cracovii zimą nie ma masowych odejść szrotu to to wcale nie jest szrot. Więc teraz jak jednak Bośniak odchodzi to chyba trudno nie przyznać mu tego tytułu?


