Angielki mają dobrą ekipę szkoleniowców z doświadczonymi Wiegman i Veurinkiem na czele. Ale to nie tylko w głowach trenerów oraz nogach piłkarek leży ich obecny sukces. 2 lata temu po przegranej z USA na MŚ we Francji the FA podkupiła od Amerykanek Dawn Scott - trenerkę przygotowania fizycznego, która doprowadziła USWNT do dwóch tytułów mistrzowskich w 2015 i 2019. Scott postawiła sporawę jasno - piłkarki Anglii będą badane w specjalistycznych klinikach sportowych pod kątem wydolności organizmu oraz m.in wpływu cyklu menstruacyjnego na ową wydolność.
To jest przewaga, którą często posiadały Amerykanki na poprzednich mundialach - badania naukowe wyciskające dodatkowe % wydolności - wszystko oczywiście robione za grubą kasę. W Europie podobny edge mają kluby takie jak Lyon, PSG czy Barcelona - bo ich na to stać od lat. Grupa klubów, które w to już inwestują zaczyna się powiększać ale wciąż to są wyjątki a nie standard. Reprezentacje Francji czy Niemiec również korzystają z takich badań. Kraje Skandynawskie dopiero raczkują na tym polu, dlatego widać sporą różnicę.
Uważam, że do końca tej dekady przygotowania piłkarek z uwzględnieniem badań przeprowadzonych w tym kierunku staną się powoli standardem - przynajmniej dla tych klubów i reprezentacji które myślą na poważnie o rozwijaniu pnk - co z kolei spowoduje kolejny zauważalny skok jakościowy w tej dyscyplnie.



