fieldy pisze:a na to tylko Protector czeka
A jak że...
A u mnie w shool'u miałem takiego nauczyciela matematyki ( przez 2 lata wychowawca
Był człowiekiem bardzo "czystym" na każda lekcję przynosił zwój papieru toaletowego którym wycierał z całej siły biurko, niebyło by w tym nic szczególnego gdyby po parunastu minutach niebrał tegoż papieru i niewysmarkiwał z całej siły swego nosa!
W drugiej klasie przeniósł się do nas pewnien chłopak, widac niezdał pare razy bo miał juz ok. 19 lat... Ćpun niestety, widac odrazu... chodził do kibla co druga przerwę i wychodził blady z czerwonym nosem... zreszta sam mi proponował kiedyś "ścieche"!
Tak więc była pewna lekcja matematyki, i nasz wychowawca wymyslał że zapyta z tabliczki mnożenia
Nauczyciel wziął wtedy gruba linijke i chciał tamtego bic po łapach jednak koles się niedał! Lucek na to go złapał za dres pod szyje i pchnął na środek klasy, niestety koles był tak zamroczony że zawadzając przy tym o ławkę zrobił sobje dziure we łbie... Już wszyscy mysleli że wywala naszgo Lucka na stare lata... ale u tamtego wykryli narkotyki we krwi i sprawa ucichła ( zreszta pewnie dali mu dorobic do emerytury ostatnie miesiące )! Od tamtej pory nasz wychowawca był dla nas bardzo "milutki"! Zreszta po chyba 2 miesiącach poszedł do szpitala, a pózniej na emeryturę. To taka jedna z ciekawszych sytuacij.
Było z nim więcej tego, ale za duzo by tu opowiadac!
Błędy z "i", a "j"... sory



