Dzisiaj recenzja trzech ksiazek ktore przeczytalem niedawno nie liczac "Hanby" (ostatnio recenzowalem ksiazki ktore przeczytalem juz jakis czas temu jak "Nekroskop")
"Hanba" Coetzee
Uprzedze Geniusa.
Glownym bohaterem jest facet po 50.Powszechnie szanowany profesorek uczacy na uniwersytecie.Po dwoch rozwodach spelniajacy sie w cotygodniowym seksie z pania do towarzystwa.
Nawiazuje romans z jedna ze swoich studentek.Po wszystkim ona oskarza go o gwalt.David (tak ma na imie profesorek) bierze wine na siebie nie chcac robic widowiska i publicznie sie kajac.Zostaje wydalony z uczelni i traci szacunek otoczenia.
Wyjezdza na farme do corki (lesbijki) gdzie zaszywa sie chcac odpoczac.Pracuje na farmie pomaga tez w klinice dla zwierzat.Jednak sielanka nie trwa dlugo.Zostaja napadnieci w domu przez trzech nieznanych mezczyzn.Corka zostaje zgwalcona.
Nie jest to ksiazka ktora doda komus otuchy.Jej wydzwiek jest smutny.Autor skazal bohatera na ciagle borykanie sie z wiekszymi lub mniejszymi problemami.Ale glownie wiekszymi.Najlatwiej odpowiedziec na pytanie o czym jest tak ksiazka piszac ze o hanbie.O hanbie jego i jego corki ktora mimo gwaltu nie chce wyjechac z farmy i godzi sie na niepisane afrykanskie zasady (akcja dzieje sie w Afryce).
Ksiazka z pewnoscia daje do myslenia (jesli ktos ma ochote sie nad nia zastanowic).Nie traktuje tylko o wyobcowaniu i karze lub napietnowaniu wynikajacego z takiego a nie innego postepowania ale rowniez o problemie traktowania zwierzat przez ludzi.David ktory pomaga usypiac psy a potem sam zawozi je do krematorium i nie pozwalajac tamtejszym pracownikom robic to co do nich nalezy sam je palac (bo tamci traktuja psy chociaz martwe jak przedmioty a David nie zgadza sie z tym) jest tego dobrym przykladem.
Mimo tego niezbyt optymistycznego przeslania ksiazke czyta sie dobrze i dosc szybko."Hanba" w 1999 roku zdobyla nagrode za najlepsza ksiazke angielskojezyczna a sam autor w 2003 dostal literacka nagrode Nobla.
"Warunek" Eustachy Rylski.
Akcja dzieje sie w czasach gdy wielka armia Napoleona odbywala kampanie rosyjska i szykowala sie do zdobycia Moskwy.
Bohaterami sa Rangułt oficer w tejze armii oraz Hoszowski ktory jest kurierem ze sztabu naczelnego.Ich losy splataja sie a w wyniku pewnych wydarzen dezerteruja wspolnie.Z tym ze nie daza sie wzajemnym szacunkiem i sa calkowicie od siebie rozni.
Co mi sie najbardziej spodobalo w tej ksiazce to operowanie jezykiem polskim.Autor uzywa go jesli nie w sposob doskonaly to napewno ponad przecietny.Swietnie i podejrzewam ze z ogromna latwoscia zbudowal zdania.Jezyk w ksiazce jest bardzo plastyczny i bogaty.Znowu nauczylem sie kilku nowych slowek
Nie wiem czy wyrazilem sie dostatecznie jasno bo trudno to ujac w slowach (trzeba po prostu przeczytac) wiec przytocze pewna anegdote.
Gdy Rylski zaniosl rekopis swojej pierwszej powiesci ("Stankiewicz") do wydawnictwa nie uwierzono mu ze debiutant mogl napisac tak dobra ksiazke.Nakazano mu dopisac dodatkowy rozdzial zeby upewnic sie ze to naprawde on jest autorem.Zrobil to i dopiero wtedy wydano ksiazke ktora zostala bardzo dobrze przyjeta przez krytykow i czytelnikow.
Jak dla mnie obok ksiazki "Gnoj" Kuczoka najlepsza polska powiesc ubieglego roku (na chwile obecna bo pare innych czeka na swoja kolej)
"Trzech panow w lozku nie liczac kota" Bartosz Zurawiecki
Ksiazka opowiada o gejach.Tak najkrocej mozna ja strescic.O Adamie od ktorego odchodzi maz (tak w ksiazce nazywaja sie partnerzy gejow) ale szybko znajduje sobie Michala i "laczy ich seks od pierwszego wejrzenia" (:mrgreen:).Caly trojkat uzupelnia maz Michala Pawel.Do tego dochodzi Paulina ktora kocha tylko gejow.
Ksiazka jest bardzo krotka bo ma zaledwie 140 stron.W zasadzie na jeden wieczor tym bardziej ze z zalozenia jest lektura relaksacyjna.Wszystko opisane jest prostym przystepnym jezykiem bez zbednych wygibasow jezykowych.Do tego jest smiesznie ("Ostatnio moj stary poznal Brazylijczyka z Iranczykiem - donosil Krzys przez telefon - obaj twierdzili ze nie sa pedalami bo wylacznie biora.Stary sie poswiecil i dal im obu dupy .Ale potem rozpetala sie straszna awantura - Brazylijczyk chcial przerznac Iranczyka a Iranczyk Brazylijczyka.Wygral brazylijczyk. - I co? - I nadal twierdza ze nie sa pedalami").
Nie sadze zeby ksiazka uczyla tolerancji bo kto ma uprzedzenia do homoseksualistow pewnie nawet jej nie wezmie do reki.Ale przeczytac warto


