Po przeczytaniu Grishama udałem się do biblioteki i natrafiłem na jeden z lepszych tytułów Ludluma, którego nie wiem jakim cudem nie przeczytałem jeszcze. "Protokół Sigmy" jest naprawdę świetny. Książki Roberta Ludluma zawsze mi odpowiadały i tym razem było identycznie. Dawno nie czytałem żadnego jego tytułu i po lekkiej a niezwykle przyjemnej lekturze 'Protokołu' doszedłem do wniosku, że żaden inny autor nie odpowiada mi aż tak. Przez blisko 500 stron książki nie ma miejsca na nudę. Jak zwykle pokręcona do granic możliwości fabuła, szybka akcja, nieprzewidziane zwroty i w ostatnich rozdziałach apogeum zaskoczenia mimo, że byliśmy przygotowywani przez dotychczasowe rozdziały.
Dzisiaj chyba zacznę 'Pięść Boga' Fredericka Forsytha. Rewelacji się nie spodziewam, ale pewnie jakoś pójdzie. Lekkie i przyjemne tytułu pozwolą mi wrócić do dawnej formy i może porwę się na coś bardziej ambitnego w najbliższym czasie.


