Polscy koszykarze próbowali niejako zadośćuczynić tę pustkę i rzucali ze skutecznością 1 z 10.
Dlatego warto przyjąć konwencję amerykańskich komentatorów NBA, którzy jego nazwisko czytają twardo Szruder, co brzmi już nieco inaczej niż "Szreder ty świnio"



