Też nie miałem czegoś takiego. Najczęściej nożna i siatka co mi w sumie pasowało. W kosza jedynie co to sobie mogę porzucać stojąc w miejscu na jakieś punkty albo totalnie dla zabawy.
Pamiętam, że w podstawówce, mieliśmy wtedy max 10 lat była sytuacja, że nie mieliśmy gdzie zrobić WF-u. Poszliśmy na dwór, sroga zima, a okno od sali gimnastycznej było uchylone, najmniejszy wszedł, wziął piłkę i graliśmy w tym śniegu. Afera ze strony rodziców, że jak to nam piłkę na śnieg dać, ale co się wybawiliśmy to nasze.


