Real Madryt (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
krzychu212
Kluczowy Zawodnik
Kluczowy Zawodnik
Posty: 1036
Rejestracja: 19 lut 2005, 18:50
Reputacja: 0
Lokalizacja: ze Słupska
Kontakt:

Post autor: krzychu212 » 22 sty 2006, 14:29

Smithu pisze:Nie no jasna dwie pozostale bramki to dzielo przypadku
Gdzie to napisałem? Pokaż, no proszę.
unojedrzej pisze:Mówisz gdyby nie fatalny błąd muru.. jako że jesteś fanem barcy przytocze tutaj przykład np Ronaldinho.. gdyby Ronalinho był pokryty i piłka została by mu odebrana nie strzelił by 2 goli Realowi.. no pomyśl przecież takie stwierdzenie jest bezsensowne .
Piłka to gra błędów, ale ten był wyjątkowo brzemienny w skutkach, a tak poza tym to czy Real zagrał wczoraj tak żeby na loozie wygrać to spotkanie? Grali bez pomysłu, Becks ciągle wrzucał niewiadomo do kogo, Zizou grał cały czas w poprzek boiska i nic mu prawie nie wychodziło. Czy tak grający zespół wygrywa normalnie po 3:1? Gdyby nie fatalny błąd to nic by nie wyszło już im prawdopodobnie do końca meczu. TA bramka pociągnęła za sobą kolejne dwie, piękne bez dwóch zdań. A tak powracając do twojej wypowiedzi to zaprzeczysz że popełnili okrutny błąd?
unojedrzej pisze:Wg Ciebie Barca w każdym meczu ma szczęście?
Czasami sie przydaje.
Toudinho pisze:krzychu212 napisał:
chłopaki szczęście mają,

Ahhh te farty, w sumie to nie wiem czy to szczescie, fart czy moze sedzia rozbił mur lub ustawil za daleko ba nawet gwizdnoł przewinienie...sedziowie nasi federacja nasza...
No a jak nazwiesz fatalny błąd przeciwników? Nie szczęściem. Nie mówię że reszta bramek to farty, bo były to piękne trafienia.
Toudinho pisze:krzychu212 napisał:
to gdyby nie fatalny błąd muru przy strzale Carlosa to mysle że Cadiz nie dałby sobie strzelić bramki

Powiedz mi co wychodziło z tej przewagi Realu w posiadaniu piłki? Nic grali jak równy z równym i szczerze wątpię że wygraliby ten mecz, gdyby nie (już sie powtarzam) fatalny błąd. A poza tym napisałem, żę szczęście sprzyja lepszym.
Krzysztof Jarzyna pisze:krzychu212 napisał:
eśli chodzi o ostatni mecz, to gdyby nie fatalny błąd muru przy strzale Carlosa to mysle że Cadiz nie dałby sobie strzelić bramki, a nie ważne by wtedy było posiadanie piłki (chyba 70% - 30% dla Realu) tylko wynik. Co tu dużo mówić - chłopaki szczęście mają, a ono chyba sprzyja lepszym, lecz gdyby teraz trafili na lepszego przeciwnika to sądzę że tego szczęścia mogłoby nie wystarczyć.

Co Ty czlowieku piszesz? Dziewiata rano, wiec moze jajecznica przyslania Ci caly swiat, ale troche obiektywizmu. Naprawde. Ciekawe doznanie - popatrzec na cos obietkywnie, a nie tylko przez pryzmat zawiedzionego kibica druzyny przeciwnej

Niestety tylko na zupkę mleczną mnie stać :cry: A tak obiektywnie patrząc to co ma do rzeczy posiadanie piłki jeśli nie robi się z nią użytku? Napierali, napierali aż przytrafiła im się szansa którą szczęśliwie wykorzystali. Potem już się worek rozsypał i pozamiatane.

Wróć do „Hiszpania”