Dnipro-1 początkowo dość mocno odcinało się od swojego poprzednika twierdząc, że są całkiem nowym tworem, z nową symboliką itd. Z perspektywy czasu widać, że zastosowano tu wariant poznański czyli ucieczka w przód. Im bardziej klub wspinał się w hierarchii ukraińskiej piłki tym coraz bardziej widać że była to po prostu ucieczka od długów poprzedniego klubu a z obecnym Dnipro-1 ciągle są związani ci sami biznesmeni co dawniej. Oczywiście Kołomojski nie sponsoruje tego bezpośrednio ale na mecze uczęszcza i aktywnie klubowi kibicujeCement pisze: ↑07 paź 2022, 14:01Cieszy, że Dnipro powraca do europejskich pucharów, nawet jeśli Dnipro-1 prawnie nie jest sukcesorem finalistów LE z 2015 r. Pomimo wojny drużyna nie jest ogołocona z obcokrajowców, w składzie są Brazylijczycy Max Walef (bramkarz) i Busanello, świeżo upieczony reprezentant Algierii Yanis Hamache oraz Argentyńczyk Domingo Blanco.
Co do składu to Dnipro-1 tu też całkiem ładnie przyfarciło na wojnie. Samo miasto i biznesy ich oligarchów raczej nie ruszone. Achmetow wiadomo, musiał ciąć koszty więc zamiast De Zerbiego wziął poprzedniego trenera Dnipro - Jovicevicia. No to w Dniepropietrowsku wykorzystano problemy innego z oligarchów, Jarosławskiego z Charkowa, i wzięto Kuczera z Metallista. Za nim przyszło kilku gości z klubu a trzeba przyznać że Metallist do wojny miał naprawdę mocny skład i spore ambicje.
To wszystko złożyło się na dość wysokie przewidywania przedsezonowe - niektórzy twierdzili nawet, że Dnipro-1 może powalczyć o srebro w lidze ukraińskiej ale nikt nie spodziewał się problemów Dynama. Póki co Kuczer z ekipą robią naprawdę świetne wyniki (cztery zwycięstwa, bilans bramek 11-0, 3-0 z Dynamem) i kto wie czy przy problemach wielkiej dwójki nie sprawią niespodzianki w tym dziwnym sezonie.


