W dniu dzisiejszym wreszcie udało się pokonać Liverpool. Po 9 kolejkach, Arsenal ma 8 zwycięstw i jedna porażkę. Tak świetnego startu sezonu nie pamiętam od dawna.
Ogólnie mecz był na pewno świetny dla postronnego widza. Nie wiem, jak ten mecz widzą kibice Liverpoolu, ale Arsenal na pewno w pierwszej połowie moim zdaniem zagrał sporo słabiej. Pierwsze kilkanaście minut było dobre, ale później była kaplica. Bramka na 2-1 padla z totalnej dupy. Koniec końców zadecydował rzut karny. Liverpoolowi najprawdopodobniej też należał się rzut karny za rękę Gabriela, aczkolwiek moim zdaniem Allison wcześniej Jesusa wykosił więc i tam powinien być karny. Uważam że wychodzi tam na równo.
Czuć w tym zespole ducha drużyny i głód zwycięstwa. Po prostu widać mental. Jest dobrze. Oby tak dalej.



