Manchester United (zbiorczy)

Awatar użytkownika
Uchi_
Polski Przyjaciel Piwa
Posty: 2127
Rejestracja: 17 maja 2004, 12:39
Reputacja: 0

Post autor: Uchi_ » 23 sty 2006, 11:13

Szczerze mówiąc, mecz zaczął mnie zanudzać wczoraj, ale w drugiej połowie, wraz z wejściem Sahy (możliwe że przypadkowo :P ) gra się troszkę rozruchała.Liverpool raczej liczył na kontry, ale od początku dziwiła i śmieszyła mnei taktyka z Crouchem i Cisse w ataku :O.To jest raczej duet, który raz, że nie powienien ze sobą grać, dwa, że to są napastnicy na szpicę, a nie do gry między sobą.Niestety, Cisse to cień zawodnika z AJA.Nawet nie chodzi mi o tą sytuację, w której udawając faulowanego szybko wstał i nie trafił z 4 metrów do pustej bramki (sic!), ale ogólnie przy Rio sobie nie pograł, a co miał to, że tak powiem oddał przeciwnikom.Crouch zachowuje się i wygląda jak angielski Rasiak.Dziwi mnie to, że prawie zawsze on gra, a Rafa kładzie El Moro na ławce.Szczerze ? Nawet bez formy jest większym zagrożeniem, niż Piotrek.Mecz raczej na 0:0, ale Rio znalazł się tam gdzie trzeba i Reina bez szans.Liczyłem, na coś więcej, na prowadziwą Battle for(?) England, ale przynajmniej padła bramka dla MU :P.Aha no i co do starć, to muszę pochwalić Roo, że ani razu nie oddał (no może oprócz tego rzeźnickiego wślizgu przed polem karnym , dzięki któremu dostał czerwień), a był niemiłosiernie jechany przez Gerrarda.O ile Richardson i Sissoko nie tak najgorzej wyglądało (choć Sissoko zwijał się trochę), to zrobiło mi się szkoda Evry, bo Gerrard udowodnił, że w Anglii nie patrzą na nogi :|.

Wróć do „Anglia”