Finał
Flamengo - Athletico Paranaense 1:0 (Gabriel Barbosa 45+4')
Niestety, był to jeden z brzydszych i mniej emocjonujących finałów ostatnich lat. W 1. połowie toczyła się zamknięta gra w tempie dalekim od nadzwyczajnego. Drużyna ze stanu Parana mogła objąć prowadzenie w 12 min., kiedy to spory błąd popełnił David Luiz - urwał mu się Vitinho, którego strzał obronił jednak Santos. Flamengo nie pokazywało nic wielkiego, ale duży wpływ na wydarzenia na boisku miała druga żółta kartka dla Pedro Henrique. W doliczonym czasie gry Everton Ribeiro znakomicie dograł w pole karne do Gabriela Barbosy, a popularny napastnik Flamengo z bliska dopełnił formalności. Po przerwie "Gabigol" mógł podwyższyć wynik - w 51 min. dostał świetne prostopadłe podanie, ale w sytuacji sam na sam przegrał pojedynek z Bento. Mimo, iż grające w osłabieniu Athletico Paranaense próbowało przenieść ciężar gry na połowę Flamengo, to jednak piłkarze z Rio de Janeiro kontrolowali przebieg meczu i nie dopuszczali do celnych uderzeń na bramkę Santosa. W miarę, jak drużyna z Parany podejmowała coraz większe ryzyko i tworzyły się na ich połowie wolne przestrzenie, ale Flamengo nie wykazywało determinacji by dążyć do podwyższenia wyniku. W akcjach ofensywnych zespołu z Rio de Janeiro wyróżniał się niezmordowany Everton Ribeiro, który rozprowadzał akcje, a w końcówce sam spróbował uderzenia. W 85 min. po wrzutce z rzutu wolnego główkował wprowadzony na boisko w drużynie Athletico Paranaense Pablo Felipe, posłał jednak piłkę obok bliższego słupka. W pierwszej minucie doliczonego czasu gry z rzutu wolnego celnie uderzył nad murem David Terans, a Santos dobrze spisał się w bramce Flamengo.
Nie ulega wątpliwości, że trofeum zdobyła najlepsza drużyna tej edycji rozgrywek, mająca najsilniejszą kadrę i odpowiednie warunki finansowe (Flamengo sięgnęło zresztą w tym sezonie także po Puchar Brazylii). Dominacja drużyn brazylijskich i argentyńskich rośnie, w najlepszej ósemce nie było w tym sezonie żadnej drużyny spoza tych krajów.



