Dosyć przeciętnie było w pierwszej połowie, jakbyśmy nie grali na 100% lub byli przemęczeni. Eriksen dzisiaj niewidoczny, a dodając wiecznie niewidocznego Donnyego, była trochę lipa w środku. Gdyby nie DDG, to Real by wyrównał pod koniec.
Druga zapowiadała się ciut lepiej na początku, ale już im przeszło. Nie gramy jak drużyna walcząca o wyjście z grupy z pierwszego miejsca.



