No weź nie przesadzaj.Ilka pisze: ↑20 lis 2022, 23:32Kurde, oglądałam dzisiaj film o Paolo Rossim i sukcesie Italii na Mundialu w 1982 roku i tak z zazdrością patrzyłam na kibiców włoskich. Oni mieli swojego Rossiego, Zoffa, Cabriniego i innych. Mój tata i jego pokolenie miało Deynę, Szarmacha, Gadochę czy Lato. Do wyboru. A ja nie mam nikogo Interesuje się piłką od ponad dwudziestu lat. I przez ten czas kadra nie osiągnęła nic znaczącego. Przez co pewnie nie mam żadnego piłkarza z reprezentacji, którym bym się fascynowała, jego grą i którego mogłabym nazwać "idolem".
Przecież nasi na Euro 2016 spisali się lepiej niż kadra z Deyną, Lubańskim, Gorgoniem, Żmudą, Tomaszewskim, Latą i Bońkiem na Mundialu 1978!
Tam nasi zajęli niby miejsca 5-6, no ale wtedy jedyny raz w historii jechaliśmy tam jako jeden z faworytów.
Bilans spotkań też to potwierdza, trzy zwycięstwa, remis i dwie porażki (średnia punktowa na mecz 1,67) bilans bramkowy 6-6.
A na Euro dwa zwycięstwa i trzy remisy (średnia pkt. 1,8) bilans bramkowy 4-2. I zważ że na tym turnieju, także jedyny raz Polska nie przegrywała ani minuty! To nie zdarzyło nawet w medalowych występach. Zresztą na nich też nie mieliśmy aż tak dobrej obrony i można przyczepić się jedynie do gry ofensywnej.
Też oglądałem ten film (ale nie całość) i najbardziej rozśmieszyły mnie wypowiedzi włoskich piłkarzy, że w ich czasach futbol był romantyczny, to chyba że im chodziło o dzieciaki, bo być może faktycznie w tamtych latach jeszcze rodzice nie przykładali takiej wagi do szkolenia swych pociech?
Bo w dorosłej piłce wtedy już też grali za miliony, nie pamiętam za ile Platini poszedł do Juventusu, ale to na pewno były dziesiątki milionów dolarów, skoro Boniek trafił tam zdaje się za cztery. Zatem trudno tu mówić o romantyzmie, zwłaszcza gdy się przypomni iż największa gwiazda mistrzów świata Paolo Rossi zagrał na Mundialu, tylko dlatego że skrócono mu karę za ustawianie meczów w Serie A (zdaje się zamieszane w to były zakłady bukmacherskie).
Jak się dokładnie zagłębi w historię tamtych lat, to i tacy idole blędną.



