Niemcy dzisiaj klepu-klepu na poziomie schyłkowej Hiszpanii czy Barcelony: jest tiki-taka na poziomie Barcy Pepa/Hiszpanii Del Bosque/Aragonesa (pewnie w obronie, 70% posiadania i rywal nie pierdnie jak przez 30% meczu musi się mierzyć z obroną z Ramosem czy Puyolem) - jest też klepanie na poziomie dzisiejszych Niemców, czyli niby wygląda fajnie, ale w obronie tykająca bomba i do wypunktowania.
Japonia wyszła kompletnie zesrana na mecz, ale w drugiej połowie zrobili sobie tyle sytuacji co Niemcy wg statystyk, tak że trudno nie docenić.



