Może zabrzmi jak teoria spiskowa, ale myślę, że to nie przypadek, a interwencja lobby alkoholowego. Nie chcą, żeby część społeczeństwa przerzuciła się na coś zdrowszego, bo chociaż browarek się dobrze łączy, tak mocniejsze alkohole już niekoniecznie. Pewnie też jeszcze o głosy chodzi, ciągle mamy bardzo duży elektorat konserwatywny, który poważnie myśli, że to dorzylnie wszczykiwane marihuaniny to zło najgorsze i czarty pjekjelne!
Myślę jednak i mam nadzieję, że zmiana przepisów to tylko kwestia czasu, bo za legalizacją mogą pójść też i ogromne wpływu do budżetu. Stracą w prawdzie inne rynki, ale ogólnie wpływy się zwiększą.



