Swoją drogą Polska okazuje się relewantna w tej końcówce mundialu. Wiadomo, finał prowadził Marciniak, a o tytuł bili się dwaj nasi wcześniejsi rywale. Ale tez ciekawostką może być, ze aż czterech graczy walczących wczoraj i dziś ma swoje związki z naszym krajem. O ile Juranović, który grał w Legii, Foyth i Dybala, którzy mają polskie pochodzenie, to są znane przypadki, to nawet nie widziałem, ze mamy swojego człowieka w kadrze Maroka. A mamy, bo Ilias Chair, który zagrał we wczorajszym meczu od drugiej połowy (a były to jego jedyne minuty na mundialu) jest synem Polki.
Tak ze można powiedzieć, ze Polacy to tacy bohaterowie drugiego planu na tych mistrzostwach.



