A to już nie obowiązuje stary przepis o nie karaniu podwójnie za jeden faul, skoro jest karny, to nie może być czerwonej kartki, no ale żółta to faktycznie być powinna.
A ja od razu byłem pewny, że przeszła całym obwodem.
Faktycznie w XXI wieku i dla mnie nie było lepszego. Z tego co jeszcze pamiętam, to najbardziej na moją wyobraźnie zadziałały finały z działem reprezentacji, które się właśnie w Katarze zaprezentowały. A więc ten z 1986 roku, który był dosyć podobny, bo Argentyna z RFN prowadziła dwa zero i już witałem się z gąską, a tymczasem Niemcy dognali! Tyle że Maradona z ekipą zdołali ogarnąć sprawę jeszcze w regulaminowym czasie i jego kapitalna asysta do Burruchagi zakończyła sprawę. A zatem wniosek jest prosty Maradona > Messi, bowiem szybciej zgarnął Puchar Świata.
I drugi to ten z 1998 roku, bo takiej deklasacji Francji nad Brazylią, to się nie spodziewałem, no ale jak się później okazało ten finał miał drugie dno (choroba Ronaldo).



