Arsenal 3 - 1 West Ham United 26.12.2022
Boxing Day zawsze się dobrze ogląda, zwłaszcza jak jedna ze swoich drużyn wygrywa jakby nie było z miejskim rywalem. Na trybunach miał okazję zasiąść Arsene Wenger, ale słyszałem też w komentarzu Twarowskiego, że nawet mój ulubiony piłkarze ever Thierry Henry się załapał na Emirates, jeśli takie comebacki mają mieć miejsce, to niech panowie częściej odwiedzają ciężko powiedzieć stare śmieci, bo ich stare śmieci to Highbury, ale bijące serce ich ukochanego klubu, o, myślę że to dobre nazewnictwo.
Troszkę mi szkoda tego, że Fabiańskiemu trzy bramki strzelono, ale jeśli to robi Arsenal, zresztą jeden z jego byłych pracodawców, to jestem w stanie to przełknąć. Strasznie Rice polował na tego Martinellego, gonił go gonił momentami, próbował go tłumić no i w końcu to zrobił, gdyby to się stało w późniejszej fazie meczu, mogłaby to być kartka. Swoją drogą ciekawe kiedy Rice wystrzeli do topowego klubu, bo West Ham raczej takim nie jest, a wydaje się to w perspektywie coraz krótszego już czasu nieuniknione. Szkoda, że Sace nie weszła ta pierwsza bramka, ale spalony był bezdyskusyjny, jest chociaż jakiś plus dla Fabiana że cofnęli tę bramkę.
Bowen i Coufal to chyba najbardziej wartościowi gracze West Hamu, a przynajmniej jedni z najważniejszych bo w pierwszej połowie prowadzili trochę ataku swojego zespołu, zresztą Soucek też nie odstawał. Jak się tak popatrzy na ekipę WHU to nie są takie bambiki jakby się mogło wydawać po ich miejscu w tabeli Prems, coś tam ewidentnie nie gra. Bardzo dobry mecz Odegaarda zresztą im dalej w sezon tym lepiej dla niego, Xhaka typowo jak to dla niego, ani jakoś zaje*iście, ani też mega źle, a Ramsdale'a to uważam za najlepszego bramkarza Kanonierów ostatnich lat. Zresztą Fabiański sie popisał przy jednym ze strzałów Granita, co Łukasz mógł to robił, ale nie wszystko da się wybronić.
Jak tak patrzyłem na grę Odegaarda, dodamy do tego mega efektywną grę Erlinga Haalanda, to człowiek zaczyna żałować i zastanawiać się co by było gdyby Norwegia zagrała na MŚ w Katarze i jak (nie)daleko by zaszła, ale tego się nigdy nie dowiemy. Na Euro to chyba wejdziecie panowie, prawda? Prawda? Partey coś tam próbował z dystansu ale nic za bardzo w światło bramki iść nie chciało. Szkoda trochę Saliby przy tym karnym, no ale zawalił ewidentnie. Benrahma nie pozostawił złudzeń przy bramce, choć Ramsdale widać było zastanawiał się między środkiem a bokiem. Nketiah jeszcze przed gwizdkiem na przerwę miał nosa na bramkę. Karnego dla Arsenalu nie było, dostał w głowę. Pierwsza bramka to bardziej zasługa Odegaarda niż Saki, choć wykończyć to też sztuka. Był remis, ale widać było mocną dominację Kanonierów i bardzo mi się to podobało.
Zresztą udowodnił to Martinelli strzelając drugą bramkę i wyprowadzając zespół na prowadzenie. Nie powiedziałbym kiedyś, że z niego wyrośnie kiedyś taki walczak jakiego mamy okazję oglądać dziś, bardzo się z tego cieszę. Nie wiedziałem, że Kehrer gra w West Hamie, dopóki Nketiah go nie zrobił na szaro przy trzeciej bramce. Dla mnie jego kariera zatrzymała się na P$G. Arsenal spokojnie mógł strzelić kolejne bramki ale chyba zdjęli trochę nogę z gazu, mamy kolejne mecze, nie ma co się przemęczać dalej, ten mecz był wygrany wbrew pozorom moim zdaniem już przy remisie 1:1, przynajmniej takie odnoszę wrażenie i bardzo się cieszę z umocnionej pozycji lidera Prems.



