Z jednej strony się zgodzę. Obecny Arsenal w pewnym sensie wystrzelił znikąd, bo przed tym sezonem nikt nie dawał im szans na wyprzedzenie City i Liverpoolu. O ile dobrze pamiętam, panował również konsensus, że trzecia będzie Chelsea, a Kanonierzy będą się bić z Tottenhamem i United o 4. miejsce. Sprawy potoczyły się jednak inaczej, bo na tę chwilę wygląda na to, że tylko City będzie w stanie dotrzymać tempa zespołowi Artety. W podobnym stylu Milan idealnie wystrzelił z lepszą formą, podobnie jak tegoroczny Arsenal dodatkowo wykorzystując problemy ligowych rywali.
Z drugiej jednak, Arsenal dominuje o wiele bardziej i gra lepszą piłkę. Oczywiście, do końca sezonu Kanonierów jeszcze daleko, ale rzut oka na tabelę pokazuje prawdziwą przepaść między drużynami. Milan nie dotarł do linii końcowej z aż takim impetem, co widać po końcowym zestawieniu zespołów. Co więcej - z całym szacunkiem do piłkarzy i włodarzy Milanu, którzy w trudnej sytuacji klubu wykonali kawał dobrej roboty - rok temu Inter mocno Wam pomógł. Przegrał u siebie z Sassuolo, a także z Bologną na wyjeździe. Przecież te porażki nie powinny były się zdarzyć. Inter miał wszystko, aby obronić scudetto. Gdyby City, Liverpool i Chelsea nie traciły "głupich" punktów, Arsenal i tak byłby przed nimi, bo wygrał 16/18 meczów. Lideruje od 3. kolejki, a rok temu na pierwszej pozycji Milan na stałe utrzymywał się od 28.
Dlatego dla mnie to tegoroczne Napoli, a nie zeszłoroczny Milan jest przypadkiem bliźniaczym dla tegorocznego Arsenalu. Zobaczymy czy druga połowa sezonu również wyjdzie im tak podobnie.



