Revolver z poprzedniego roku Guya Ritchiego obejrzałem z pewnym znudzeniem. "Podziemny krąg" to nie jest, Ritchie Fincherem nie jest. Film przegadany, brakuje mu czegoś... jak się robi film z drugim dnem, to czymś powinno się przykuć widza, a dla mnie całośc mogła się skończyć po godzinie. Na ekranie chaos i nieciekawa zagadka, której na szczęście nie rozwiązano do końca, bo pewnie straszny banał by wyszedł. Niemniej jednak jakby pominąć wszystkie zawiłości i pytanie, które próbuje wcisnąć reżyser (bohater ma urojenia, wyszedł w ogóle z więzienia?), to wychodzi całkiem przyzwoity film kryminalny z Jasonem Stathamem i Rayem Liottą. Jakbym miał wybierać, nie obejrzałbym Rewolweru po raz drugi, ale gust to rzecz dyskusyjna i film na pewno może się podobać. Nawet bardzo. Tylko, że mi trend na zaskakiwanie widza i zmuszanie go do myślenia nie zawsze podchodzi, tym razem efekty były mierne.
7/10



