Książki - recenzje

Awatar użytkownika
Mentor
Zajebiaszczo
Posty: 16481
Rejestracja: 28 lut 2005, 13:15
Reputacja: 18

Post autor: Mentor » 02 lut 2006, 22:53

Patrick Chauvel to słynny francuski fotoreporter, który od trzydziestu kilku lat z ogromnym poświęceniem dokumentuje światowe konflikty. W Reporterze wojennym z ironią i szczerością opisuje liczne wyprawy - od debiutu reporterskiego w 1967 roku w Izraelu (miał wtedy 18 lat), po wojnę czeczeńską w 1994 roku. Odwiedził m.in. Wietnam, Kambodżę, Irlandię, Liban, Angolę, Mozambik, Erytreę, Afganistan, Izrael, Palestynę, Jugosławię i Czeczenię. Wielokrotnie zaglądał śmierci w oczy, stał przed plutonem egzekucyjnym, był kilka razy ranny, omal nie utonął u wybrzeży Haiti, porwano go. Był świadkiem ludzkiej nędzy i ludzkiej wielkości, a także przejawów niewiarygodnego okrucieństwa. Jego zdjęcia ukazywały się w największych tytułach prasowych świata: Paris Match, Stern, Newsweek, Herald Tribune, Life, Time. Od kilku lat realizuje także filmy dokumentalne. Autor dwóch książek, Reportera wojennego (2003) i Sky (2005). Konsultant przy produkcji filmów Under Fire Olivera Stone'a i Helikopter w ogniu Ridleya Scotta.

Patrick Chauvel "Reporter wojenny"

... nie wiem od czego zacząc po prostu. Książka trafiła do mnie przypadkowo wczoraj w południe. Dzisiaj około godziny 21:00 skończyłem ją czytać a jutro zacznę od nowa. Jak skończę to przeczytam jeszcze raz. A potem jak starczy czasu to może jeszcze raz. Może ja jestem inny niż wszyscy bo nawet moi rodzice pytali z zaniepokojeniem co się ze mną dzieje dzisiaj. Wczoraj przeczytałem niewiele (może z 60 stron przy czym książka ma niestety tylko 303), ale dzisiaj spędziłem nad nią cały dzień prawie. Zajęło mi to tak dużo czasu tylko dlatego, że do niektórych fragmentów wracałem kilka razy i często robiłem przerwy, aby sobie to wszystko na spokojnie spróbować wyborazić. Książka trafiła do mnie niesamowicie. Jestem przekonany, że wielu osobom się nie spodoba a wielu innych uzna ją za przeciętną, ale dla mnie jest genialna po prostu. Na takie coś czekałem od bardzo dawna. To nie jest tytuł pisany z myślą o taniej rozrywce. Nie ma tam sztucznie wykreowanej akcji nie mającej wiele wspólnego z rzeczywistością. Tam jest właśnie rzeczywistość w czystej postaci. Powaliły mnie właśnie realizm i prostota. Nie wiem co mam dalej pisać. Początkowo planowałem opisać Wam kilka rozdziałów chociaż, ale to bez sensu. Przepisałbym Wam sporą część książki. Chciałem chocia przepisać Wam jakieś ciekawsze cytaty, ale to też bez sensu. Opis żołnierza, który stanął na minę przeciwpiechotną i nie może podnieść nogi zajmuje blisko dwie strony. Działania podjęte w celu jego uratowania są straszne. Nie da się rozbroić miny. Można obwiązać jego nogi i pas kamizelkami, odsunąć się a on zrobi swoje. Musi podnieść nogę i świadomie wysadzić się w powietrze a później liczyć na to, że przeżyje. Ten opisany w książce nie przeżył...
Są też fragmenty zgoła inne, ale równie ciekawe. Wigilia 1978 roku w Bejrucie. Od trzech lat trwa wojna domowa. Po ulicy chodzą Święci Mikołajowie tyle, że zamiast lasek mają karabiny. Uczestniczą normalnie w walkach. Na budynku ktoś napisał "Liban życzy Wam mimo wszystko Wesołych Świąt!". Tego się nie da streścić tutaj w kilku zdaniach. To trzeba przeczytać po prostu. Zapamiętam ją równie dobrze jak choćby przywoływany wielokrotnie Paragraf 22 Hellera.

Mógłbym pisać i pisać, ale to bez sensu. Jutro może przepiszę tutaj jakiś ciekawszy fragment na zachętę. Zobaczymy. Polecam bardziej niż zwykle.

Wróć do „Kultura, polityka, wydarzenia”