Zagraliśmy jak zespół będący pomiędzy dwoma ciężkimi i ważnymi meczami, bo cóż, właśnie w takiej sytuacji jesteśmy. Mecz w dużej mierze nudny i był spokojnie do wygrania, ale ofensywa grała na pół gwizdka. Coś tam się starali, ale po stracie bramki pokazali, że wcześniej nie grali na poważnie.
Bardzo ciężko mi znaleźć jakieś pozytywy. Poprawny, ale nie solidny występ debiutanta, parę fajnych akcji, niezła destrukcja, ale wszystko to max 6/10. Przy ofensywie na 3/10, ciężko było to wygrać i ciężko się ten mecz oglądało. Nie można jednak cały czas wygrywać i może potraktują to jako trampolinę przed Arsenalem. Niestety bez Casemiro może być ciężko upilnować Odegaarda i ETH będzie miał twardy orzech do zgryzienia jak to ustawić, bo ani Fred ani McTomek nie zapełnią luki bez zmiany założeń taktycznych odnośnie destrukcji w środku boiska.
Nie jest źle, bywało gorzej, ale powodów do radości za wiele nie ma. Na pewno jednak to był dobry mecz, żeby się napić alko, co ostatnio mi się rzadko zdarza - także miałem trochę amortyzacji mentalnej



