Real Madryt (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
Krzysztof Jarzyna
Lowelas
Lowelas
Posty: 4670
Rejestracja: 05 sie 2005, 16:07
Reputacja: 0
Lokalizacja: Wielkie Księstwo Rzeszowskie

Post autor: Krzysztof Jarzyna » 05 lut 2006, 18:27

makis pisze:Tylko prosze, nie piszcie tylko i wylacznie ze kupili go zeby sprzedawal koszulki
Jak to nie :o I tak zaraz nam tu znawcy wyciagna rachunki bankowe i pokaza ile Real zarobil na koszulkach Becksa w Azji :smile2:
makis pisze:Jak oceniacie jego pobyt w Madrycie
Patrzac calosciowo to trzeba powiedziec - blad a nawet wielblad. Najwieksze glupstwo Flora, no ale wiadomo, ze kiedy przychodzil to byla kwestia przede wszystkim wygrania rywalizacji z Barca o kapitana reprezentacji Anglii. Abstrahujac juz od tego, ze stylem gry w ogole nie pasuje do Hiszpanii (o tym za chwile) to trzeba zwrocic uwage na konsekwencje jego przyjscia.
Figo, ktory gral bdb, zaczal powoli odchodzic w odstawke, albo szukano mu na sile innego miejsca niz jego prawa strona. Kiedy okazalo sie, ze radzi tam sobie lepiej niz Becks, wtedy Anglik grywal na srodku, co mu wybitnie nie wychodzi.
Po drugie - jonosferyczny mozambijsko-portugalski trener, ktory przylaz za nim. Super pomysl - w zalozenieu oczywiscie - odkrywca talentu Figo i ojciec opatrznosciowy Davidka z ManU... Mial ich pogodzic... Tylko chyba ktos zapomnial, ze jest jeszcze 9 graczy na boisku i nimi tez wypada kierowac. Queiroz niestety jest stworzony do rzucia gumy w rytmie nadawanym przez sir Alexa, bo jako pierwszy trener smiem twierdzic - nie poradzi sobie w zadnym klasowym klubie.

Sam styl gry - wybitnie wyspiarski. Nie ma sie co czarowac, bo on ani dobry technicznie nie jest, ani szalenie blyskotliwy... Poprostu jest rzemieslnikiem, ktory bardzo dobrze wykonuje swoja robote. Umie dosrodkowac, strzelic z wolnego, zagrac 40metrowego crossa i... tyle. A to w La Liga jest za malo. Drybling - :roll: Szybkosc - no... ewentualnie... Gra kombinacyjna - poziom Gravesena. Oczywiscie zdarzaja mu sie przeblyski, ale jak dla mnie - za malo a co za tym idzie - zbyt duze wahania formy. Fakt - koncowka poprzedniego sezonu, m.in. GD na Santiago - to glownie on ciagnal druzyne, ale mimo wszystko to nie jest to. On nie jest zlym zawodnikiem, ale poprostu nalezy do tego typu pilkarzy, ktorzy nie w kazdej lidze sobie poradza... A Hiszpania to kraj specyficzny.
Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze uwielbienie jego osoby ze strony Floro... To mu daje miejsce w skladzie praktycznie niezalenie od formy jaka prezentuje. Ewentualny prawy pomocnik bedzie mial o wiele trudniej sie przebic do pierwszego skladu kiedy w Madrycie bedzie Becks.
Nigdy go nie chcialem w Realu, ale jak juz jest to niech gra. Jak mowie - ma przeblyski geniuszu, moze bedzie mial ich wiecej. Zobaczymy.

EDIT:
welcome pisze:I nie napinki ale stwierdzanie faktów. Wiem że dla ciebie jeśli ktos napisze prawde o meczu w Vigo, jest napinką. No ale czego mogę wymagać od kogos kto mecze zna jedynie z opisu na onet.pl
Dziwny jestes... Z kazdym postem utwierdzam sie w tym przekonaniu :lol: Pokaz mi posta, w ktorym ktos napisal ze w Vigo Real zagral dobrze? Bo ja sobie nie przypominam. Robinho tez zagral ponizej mozliwosci, ale pisanie, ze przegrywal WSZYSTKIE pojedynki z obroncami i potykal sie o wlasnie nogi jest - glupie i takie typowe, dla kogos kto widzi tylko to co chce zobaczyc :lol: Jak bedziesz kiedys chcial sprobowac czegos nowego to spojrz na niektore rzeczy obiektywnie. Moze Ci sie spodoba, chociaz watpie...
welcome pisze:No ale czego mogę wymagać od kogos kto mecze zna jedynie z opisu na onet.pl
No ale czego mogę wymagać od kogos kto mecze zna jedynie z opisu na onet.pl

Wróć do „Hiszpania”