Manchester United (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
Morrow
Administrator
Administrator
Posty: 12926
Rejestracja: 15 maja 2006, 22:36
Reputacja: 2055

Manchester United (zbiorczy) (cz.2)

Post autor: Morrow » 19 lut 2023, 20:00

Jest drużyna i to chyba najważniejsze. To spore uproszczenie ale wygląda na to, że odejście Ronaldo dało drużynie dodatkowego kopa. Do doskonałości i światowej czołówki lata świetlne ale czuć tu nareszcie jakąś chemię, drużyna nie pęka, potrafi reagować w trakcie spotkań na wydarzenia boiskowe, jest w tej grze jakiś plan niezależnie od wykonawców i trzeba otwarcie powiedzieć, że oglądanie tego United wreszcie daje jakąś satysfakcję.

Ciężko powiedzieć, w którą stronę to dalej pójdzie, bo wyniki robią atmosferę w środku i na zewnątrz ale MU wreszcie jest jakieś, czuć w tej drużynie rękę Ten Haga ale i respekt drużyny w stosunku do trenera. Zobaczymy jak to będzie wyglądało jak wyniki się popsują ale United wychodzi w Barcelonie na lidera La Ligi, mecz jest wyrównany ale to Barca wychodzi na prowadzenie, a MU potrafi na to zareagować i momentami być wręcz bezczelne w swojej grze. Podobnie było zresztą w ostatnich derbach z City. Tego dawno nie widzieliśmy. Przepaść w stosunku do tego co obserwowaliśmy w zeszłym sezonie, na początku obecnego i w ciągu ostatnich kilku lat kiedy częściej to beniaminki PL i ekipy ze środka tabeli La Ligi jeździły z MU schowanym za podwójna gardą jak z juniorami, a strata bramki często była równoznaczna z końcem emocji.

Dzisiejszy wynik chyba lepszy niż gra, bo do gola Rashforda, to Lisy dominowały i mogły prowadzić nawet 2:0. Coś tam zaskoczyło w Leicester i liczę, że za tydzień napsują krwi Arsenalowi. De Gea dziś znowu kosmiczny w bramce choć dla mnie kluczową interwencją było wybronienie sam na sam Barnesa. To była nawet dwusetka i Hiszpan tu był fantastyczny. Interwencja po strzale Kelechiego efektowna ale zakładam, że jakby wpadło, to byłoby rozpatrywane w kategoriach błędu DDG. Po golu Rasha już poszło, mogło się skończyć nawet wyżej. Cieszy swoboda w grze ofensywnej i szukanie kolejnych bramek, zwłaszcza, że trochę tych osłabień w pomocy mamy.

Udało się wyprostować grę z tyłu, z przodu United jest na ten moment totalnie uzależnione od Rashforda, którego zaopatruje Bruno. Anglik w tym sezonie to ścisły światowy top, wszystko mu wychodzi. Na dzień dzisiejszy murowana kandydatura do grona, z którego wybiorą piłkarza sezonu PL. Reszta ofensywy to przyjemny ale tylko dodatek. Drugim kluczowym ogniwem jest Casemiro. Dziś udało się wygrać bez niego ale każdy mecz bez byłego pomocnika Realu, to spore nerwy jeśli chodzi o grę środka pola. Fred obok Casemiro, a kogokolwiek innego, to dwaj zupełnie różni gracze.

Co do oczekiwań wobec tego sezonu, to tutaj zachowałbym spory dystans. Priorytetem dla United jest zbudowanie odpowiedniej struktury i kultury gry oraz powrót do LM. Miło byłoby coś dołożyć do gabloty, to dałoby drużynie solidnego kopa i tu to CC jest osiągalne, na FA Cup też warto popatrzeć, bo tam z czołówki zostali tylko City i Totki ale to ma być przede wszystkim projekt długofalowy, a nie błysk jednego sezonu jak za Mourinho. W LE fajnie, że wpadliśmy na Barcę, takie otrzaskanie się z gigantami jest potrzebne w perspektywie przyszłości ale dla MU ten puchar nie powinien być priorytetem.

O mistrzostwie nawet nie myślę. Walka w lidze musi być priorytetem i tu trzeba za wszelką cenę regularnie punktować ale nawet mimo problemów City i Arsenalu, wydaje się, że MU w tym sezonie jeszcze zabraknie. Każde rozgrywki są inne ale wystarczy popatrzeć na statystyki mistrzów z ostatnich lat:
2017/2018 - Chelsea 30W 3R 5P - 93 punkty
2018/2019 - City 32W 4R 2P - 98 punktów
2019/2020 - Liverpool 32W 3R 3P - 99 punktów
2020/2021 - City 27W 5R 6P - 86 punktów
2021/2022 - City 29W 6R 3P - 93 punkty
Obecne United ma 15W 4R 5P - 49 punktów w 24 meczach.

Serce by chciało widzieć w MU realnego contendera do walki o misia w tym sezonie, zwłaszcza przy tak sprzyjających okolicznościach jak ogromne problemy Chelsea i Liverpoolu czy chimeryczne City z Arsenalem ale kopanie się po czole na początku sezonu i potem kilka głupich wpadek, sprawia, że realnie United tutaj tych punktów będzie brakować. Przy optymistycznym założeniu, że uda się utrzymać formę i obecne ratio punktowania w tych 14 meczach do końca rozgrywek oraz uniknąć kontuzji kluczowych graczy, można marzyć o wyniku (optymistycznie!) w okolicach 80 punktów, co byłoby świetnym rezultatem (od odejścia Fergiego tylko raz, ostatnio 81 punktów w sezonie 2017/2018r za Mourinho) ale na walkę o mistrza to IMO będzie stanowczo za mało. Ostatni raz 81 punktów wystarczyło do mistrza w sezonie 2016/2017 kiedy to mieliśmy jeszcze bezkrólewie w PL i ligę wygrało Leicester Ranieriego. Od tamtej pory zawsze trzeba było złamać 85, a zwykle nawet 90 punktów, co dla MU w tym sezonie jest IMO nierealne. Jak kiedyś wcześniej wspominałem, idiotyzmem byłoby tę walkę odpuścić w obecnych okolicznościach ale realnym celem pozostaje wciąż awans do LM.

Wróć do „Anglia”