Według mnie to jasny sygnał, że Mielcarski ma dość układów w Wiśle, jest zmęczony, zwyczajnie dał się złamać Kapkoludom i nie ma zamiaru walczyć sam przeciw wszystkim, a potem jeszcze brać odpowiedzialność za "cały pion sportowy". Prywatne interesy w Wiśle wzięły górę, czyli szykany ze zwolnieniem Branco itp. przyniosły skutek. Możliwe, że proponowany awans, miał być wyrazem poparcia dla Mielcara, ale raczej sądzę, że dali mu niemożliwą ofertę, by wyjść z twarzą; "No coż próbowaliśmy, ale sam Mielcarski nie chciał". A kto by sam chciał sam sprzątać stajnię Augiasza z Mandziarą i Kapką na plecach? Skończyłbym na tym optymistycznym akcencie, ale jeszcze pytanie, kogo typujecie na nowego dyrektora sportowego
Nie oceniłeś jeszcze jego najważniejszego "dzieła". Ale to można dopiero zrobić, kiedy to dzieło zakończy sezon z majstrem lub bez. Wiec wstrzymajmy się z podsumowaniem (szczególnie tak fachowym) Mielcarskiego, bo jego duch będzie nas nawiedzał przez następne pół roku, lub więcej. Jak duch Czerwińskiego czy Kasperczaka. Jeszcze za nim kibice zatęsknią, pomimo wiecznej krytyki za niskie wyniki.yazid^ pisze:Dla mnie od początku Mielcarski był wielkim nieporozumieniem. Jeździł sobie po Europie, rzekomo w poszukiwaniu nowych graczy, głośno było o ewentualnej współpracy z klubami z Portugalii...I co z tego wyszło? Jean Paulista, słaba kopia Kalu Uche.



