Prąd poszedł w górę i niemal każdy się tego spodziewał, że będą nowe, wyższe, stawki. Patrząc jednak po komentarzach to chyba indywidualne odjebanie Taurona z aż tak wysokimi? W nerwach widzę też, że nie wykluczyli błędu ludzkiego, czyli złego spisania licznika co się zdarza niestety zbyt często* i nie sprawdzili stawek na rachunkach.
Nie sądzę też, żeby jakakolwiek firma przewidywała podpisywanie dziesiątek tysięcy umów z tego powodu.
*Już kilkukrotnie słyszałem, że ktoś dostał rachunek za prąd kilka tysięcy w indywidualnym gospodarstwie i musiał to zapłacić, a dopiero później mógł się odwołać. Chora sprawa, bo tak jak w jednym przypadku mogli sobie poradzić i poczekać te kilka miesięcy na odwołanie i zwrot, tak w drugim przypadku musieli pożyczać kasę od rodziny. A gdyby nie było od kogo pożyczyć? Musieli by brać kredyt i płacić odsetki...



