Hania Rani to oczywiście klasa sama w sobie. Taniec, który jej dłonie wykonują na klawiaturze fortepianu (tu posłużę się cytatem z recenzji FRA) "przenosi nas w absolutnie wysublimowany wymiar emocjonalny, gdzie czas znika, gdzie grawitacja już nie istnieje, zapewniając nam chwilę wiecznego szczęścia w naszych sercach, na zawsze wyryte w pamięci wszystkich tych, którzy pewnego dnia, pobłogosławieni przez bogów, usłyszeli słodki nektar z perfumami raju, które ona destyluje swoją duszą.."
Spore gratki należą się również studentom inżynierii dźwięku z fakultetu nauk ścisłych na Sorbonie gdzie koncert był nagrywany oraz dźwiękowcom i mikserom studia ARTE. (Szkoda, że youtube tnie jakość dźwięku w dół do 16 bit i 44.1 kHz)



