Ja oglądałem tylko dogrywkę, ale tam to wyglądało, jakby ten bramkarz im uratował awans. A w końcówce Arsenal mógł spokojnie strzelić ze 3x, każda akcja the Gunners przerywana faulami, gość nawet czerwo zarobił, bo już nie był w stanie normalnie przerwać ataku.
I trzeba dodać, że najważniejszych Arteta wpuścił z ławki - Saka, Partey, Trossard, Odegaard - a już wtedy przewaga była ogromna.
Sporting zrobił wrażenie nieustępliwością, ale ile mieli farta, że awansowali, to ich.



