Wygrywamy dziś 9 derby Londynu w tym sezonie, co jest najlepszym takim wynikiem w historii (na 10 spotkań, jedynie remis z Brentford po golu ze spalonego), a do poprawienia wyniku zostały nam jeszcze mecze z WHU i Chelsea. W tym sezonie Londyn jest bez wątpienia czerwony. Do tego na 10 kolejek przed końcem uzyskujemy 69pkt, czyli tyle co przez cały zeszły sezon. Po tym jak w lutym ogłoszono że "spuchliśmy", wygraliśmy 6 kolejnych spotkań, w 5 z nich strzelając 3 lub więcej goli. Warto też odnotować, że debiut w lidze zaliczył Kiwior, który wszedł na ostatnie 10 minut i zaliczył 2 udane interwencje.
Tak jak przez cały sezon mieliśmy komfort w defensywie a biedę w ofensywie, tak na końcówkę szykuje się zmiana. W ataku nagle zrobiło się 6 gości do grania - Nketiah i Nelson pokazali że potrafią, Trossard pięknie się wkomponował (już 6 asysta w lidze w naszych barwach), a do tego skoro święta to wraca Jezus. W obronie z kolei najprawdopodobniej do końca sezonu wypada Tomiyasu, co mocno ogranicza rotację, zaś nie wiadomo dokładnie co z Salibą. Wierzę że po reprezentacjach wróci, jeśli nie to lecimy z Holidnim w podstawowym składzie, co mocniejsi rywale brutalnie wykorzystają.
Arteta najprawdopodobniej zgarnie statuetkę managera miesiąca, co dotąd przytrafiło się mu już 4 razy i za każdym razem Arsenal nie wygrywał pierwszego meczu w kolejnym miesiącu.
A tak BTW to mega ciekawy sezon. 11 w tabeli Aston Villa jest o 4 pkt od europejskich pucharów, 12 w tabeli Crystal Palace jest o 3 pkt od strefy spadkowej. 9 zespołów w bezpośredniej walce o spadek. Wygląda na to ze do samego końca sezonu każdy będzie grał z rywalem który o coś walczy, nie będzie żadnych spotkań z tzw środkiem tabeli który pod koniec sezonu już o nic nie gra i trochę odpuszcza.



