Real Madryt (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
adekk
Pomarańczowy skrytożerca
Posty: 517
Rejestracja: 03 paź 2005, 14:50
Reputacja: 0
Lokalizacja: JKL / Koszmary
Kontakt:

Post autor: adekk » 09 lut 2006, 12:14

No to sobie pograli panowie Królewscy...pewne jest to, że już nikt nie wierzy w awans, bo trudno będzie odebrać tak dobrze dysponowanej Zaragozie, tego awansu...grają na przeogromynym gazie..ja bym się pokusił o sprawdzenie czy to przypadkiem nie ma związku z tymi nowo-wprowadzonymi paliwami z domieszką roślinek... ;) a Real z Madrytu...no kurcze..no jakoś chyba na nisko-oktanowych jechali całe spotkanie i to chyba na rezerwie...
yazid^ pisze:wczoraj po prostu Real pokazał swoje prawdziwe oblicze
No ba!...tylko dla większości to oblicze było cały czas widoczne...tylko niektórzy po tej ładnej przyznam serii, śnili na jawie o przełamaniu kryzysu bo o takowym może być tu mowa...wynik 6:1 całkowicie odzwierciedla wydarzenia na boisku.....ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło....na pewno jest to jeden z ostatnich dzwonków dla włodarzy Realu M. żeby w końcu poczynić jakieś wymierne zmiany w zespole...koniec czekania na cud...trzeba wziąć sprawy w swoje ręce i jeżeli ktoś na SB myśli jeszcze o wyjściu z twarzą z tego sezonu to nie wiem czy odpowiednią formą jest gra na czas...ale jest też taka sytuacja możliwa, że po tej porażce, Real M. jakby nigdy nic, znów zacznie swoją passę zwycięstw w lidze...ale...czy ktoś w to jeszcze wierzy?? :lol: bardzo pozytywnie zaprezentowali się szczególnie strzelcy bramek...to co zrobił Diego Milito, można nazwać szczytem profesjonalizmu i wyczucia...bo jak inaczej można opisać tak genialne pokazanie się (4 gole) i to z tak...no właśnie...renomowanym zespołem ;) można by rzec, że znalazł się w odpowiednim czasie, na odpowiednim miejscu, chociaż teraz nie wiem jak długo uda mu się jeszcze usiedzieć w słonecznej i absosmerfnie szczęśliwej od wczoraj Zaragozie :lol: ...może zgłosić się po niego przecie kolekcjoner rodaków - niejaki Rafa B. zameldowany na stałe w mieście Liverpool.... ;) a co do Ewerthona..dla mnie tym, jak i wcześniejszymi spotkaniami, podkreślił on tylko swój wysoki potencjał...prawdą jest, że Real Z. był wczoraj dużo, dużo lepszy i powoli staje się 'pogromcą wielkich'...można zaryzykować stwierdzeniem, że mogą już odkurzać miejsce w gablocie na kolejny puchar...to się nazywa zdążyć z formą...albo oddać dwa ładne skoki ( z Barcą) i jak na razie jeden genialny w pojedynku z Realem M....teraz z przeogromnym zniecierpliwieniem można oczekiwać kolejnego spotkania...tylko czy ono nie będzie takim ' na wyjście z twarzą'?? na zmniejszenie ogromu porażki?? czy może Towarzysz Lopez "mistrz taktyki" Caro z pomocą Boga i Partii jeszcze jakoś zmobilizuje swoich graczy...ale nie wiem czy znajdzie się jeszcze jakakolwiek wpływowa osoba w Madrycie, która mogłaby odbudować morale graczy Królewskich...może ktoś z branży hipnotyzerów?? :lol: ale na wszelki wypadek nie przekreślałbym szans żadnej z drużyn...tak dla zostawienia dobrego smaku ;) ...przecież ile w piłce było takich spotkań, po których ze zmożonością, która może się równać tylko tej jaką prezentuje polski rząd, zastanawialiśmy się i głowimy nad wydawałoby się prostym i niezbyt ambitnym pytaniem : jak to się stało?...to jest całe piękno...this is football!
Pozdrawiam..
BTW:
yazid^ pisze: co by nie mówić o ASie to pomijając artykuły Roncero i jego galaktyczne chaty, jest to gazeta dość wiarygodna.
Nie mam więcej pytań...rozrysować to???

Wróć do „Hiszpania”