Przyznam szczerze, że nie bardzo miałem ostatnio czas się wczytywać po meczach w wypowiedzi, ale domyślam się, że moja opinia nie będzie należała do większości. Otóż widzę progres. Takie lekko jarzące się światełko w tunelu - aczkolwiek jeszcze nie wiem, czy to nie pociąg.
Przede wszystkim trzeba zaznaczyć, że to dopiero drugi mecz selekcjonera, więc nie był w stanie przekazać wszystkiego, uporządkować gry i przede wszystkim przyjrzeć się porządnie zawodnikom. Druga sprawa jest taka, że ma zupełnie inny styl od Michniewicza i był w stanie zarysować to już w meczu z Czechami - jesteśmy w stanie wymienić trzy, pięć, a nawet dziesięć podań z rzędu na połowie przeciwnika, a za Misiaka, zwłaszcza na Mundialu, można było by to określić mianem cudu. W dalszym jednak ciągu nie mamy odpowiednich zawodników, jesteśmy po/w trakcie wymiany pokoleniowej, której poprzednicy nie byli w stanie uzupełnić miotając się między dziadkami a zawodnikami tymczasowymi z niewielkim potencjałem - można powiedzieć, że nie było lepszych na rynku, ale to samo mówiło się przed Beenhakkerem. Jeżeli nie ma towaru, to trzeba go stworzyć - poprzednicy nie potrafili.
Martwi mnie oczywiście trochę elementów taktycznych jak chęć rozgrywania piłki od obrony nie mając pod to zawodników lub mała ilość podań prostopadłych, pomimo idealnie ustawiających się skrzydłowych, jednak jestem nastawiony delikatnie optymistycznie. W prawdzie nie wierzę, że zdobędziemy Mistrzostwo Europy pod okiem Santosa, ale mam nadzieję, że przywróci reprezentację na właściwe tory i zbuduje styl na którym będziemy mogli się wzorować w przyszłości.



