Nie moge sie oprzec wrazeniu, ze Caro chce byc drugim del Bosque. W sumie kto jak nie on lepiej zna Pereza i wie, ze ten trenerow z "charakterem" (o ile nie sa to jego protegowani) raczej nie za bardzo lubi. Do tego dochodzi ta chec "dawania grac" druzynie, ktora owszem jest dobra i oplacalna, ale w momencie kiedy pilkarze sa w formie, i zespol gra bardzo dobrze. Caro to IMHO czlowiek pokroju Ryja jezeli chodzi o trenerke, bo moglbym sie zalozyc o wielkie pieniadze, ze gdyby zamienili sie druzynami to ani jedna ani druga za wiele by nie zmienila jezeli chodzi o forme i wyniki.yazid^ pisze:Sorry, ale dla mnie Caro to trener bez osobowości, a pomeczowe wypowiedzi, w których bierze całkowicie porażkę na siebie i udaje, że wszystko jest OK to już przesada...Facet sam się pogrąża i udowadnia, że jest tylko marionetką Pereza
W Realu potrzebna jest przebudowa. Z tym, ze przy obecnym trzonie druzyny, trener z silna reka sie nie sprawdzi. Camacho byl, to mu podziekowali zanim zaczal cokolwiek robic, Lux byl, to zarzucil ich takimi schematami, ze wszyscy sie pogubili... Jezeli Perez chce miec silna osobowosc na lawce (a IMHO to wlasnie planuje w przyszlym sezonie - stad zatrudnienie "tymaczasowego" Caro na "stale" - czyt. do konca sezonu), to musi sciagnac mlodych, zadnych sukcesu i utalentowanych zawodnikow. Zizou z calym szacunkiem dla niego, Becks, Carlos, Helguera czy Ronaldo juz raczej nie dadza sie ani zastraszyc ani zmobilizowac, bo oni juz wszystko w pilce klubowej osiagneli (no moze poza Grubym, ktory nie ma jeszcze LM).
W chwili obecnej to wyglada jak amatorskie granie - wszystko jest uzaleznione od dyspozycji dnia poszczegolnych plejerow i przeciwnika. Jak maja dobry dzien - graja, jak nie to nie... Brakuje jakiegos elementu, ktory ustabilizowalby forme na zadowalajacym i pewnym poziomie. Tym elementem jest byc moze mysl trenerska i chryzma. To juz nie sa czasy kiedy wszyscy wymienieni przeze mnie byli najlepsi na swiecie na swoich pozycjach (no moze oprocz Ivana
Ostatnie mecze niby wygrywali, ale przed kazdym zastanawialem sie co bedzie. Co sie stanie kiedy wyjda na murawe. Bo to byla wielka niewiadoma. No i jest nadal. Rownie dobrze moga pojechac do Bilbao i wygrac 4-0 jak i znow sie skompromitowac.
No i tu potwierdziles, ze to braki kadrowe stoja za porazka. Przeciez wiadomo, ze braki niweluje sie poprzez zmiane taktyki czy sposobu gry. Gdyby Barca miala solidnych zmiennikow, to moglaby grac taktyka Ryja bez wiekszych przeszkod. Mowienie, ze to nie wina brakow w skladzie tylko nieodpowiedniej taktyki jest bez sensu, bo wlasnie ta taktyka 4-3-3, ktora jest taka super i kuuuul, w momencie absensji kilku zawodnikow staje sie strzalem w plecy. Proste? Chyba tak.HB pisze:akurat, jakby nie patrzec, to w barcy jest plaga abscencji. plaga. ok, w tych meczach przegrai, ale gdzie tu pogrom? ezquerro jest ok, nie wiem co do niego macie, larsson sietnie sobie daje rade. problem raczej tkwi w srodku niz z przodu czy z tylu. bez deco i xaviego srodek nie wyglada porazajaco, ty bardziej jezeli sie gra 3ma pomocnikami, gdzie wiekszosc druzyn gra 4roma. takze gracze srodka musza byc naprawde mocni zeby dac rade. barca dalaby rade, ale rzeba by zagescic srodek, czego rijkaard niestety nie zrobi, bo nie zna innego ustawienia od 4-3-3. i tu jest bol. barcy porazki nie sa spowodowane w 100% brakami kadrowymi, nawet w 50%. blad jest w ustawieniu. iniesta z vB nie zdominuja srodka pola we dwoch, jak robia to xavi i deco. dlatego powinno sie dac wiecej na ten srodek. takze Twoj argument, ze porazki barcy wynikaja z brakow kadrowych odrzucam.
A tak w ogole czy oni juz z Atletico nie zagrali tak troche "nieryjkowo"? Bo chwilami to wygladalo bardziej na 4-4-2 niz na 4-3-3. Ale to tak IMHO.



