Tak, ale to nie oznacza od razu, że wpływ Rijkaarda jest mały. Jak ktoś chce to zawsze będzie sobie to tak tłumaczył, że łatwiej zagonić zawodników Barcy niż Realu. Prawda jest jednak taka, że gówno wiemy o tym jaki jest rzeczywisty wpływ trenera na piłkarzy bo nie ma nas tam wewnątrz klubu. Tak czy inaczej masz dużo racji. Ronaldo trzeba zapodać plotkę, że gdzieś na boisku jest Snickers zakopany to będzie gryzł ziemię.Krzysztof Jarzyna pisze:To, ze Caro nie potrafi wplynac na swoje "gwiazdy" w zaden sposob nie umniejsza jego wartosci w porownaniu z Ryjem, bo sam przyznaj, ze latwiej jest wplynac na takiego Ronadinho, Xaviego, Messiego, Eto'o czy Puyola, ktorzy w zasadzie w pilce za wiele poki co nie osiagneli (to nie jest zlosliwosc, tylko prawda, bo na klubowej arenie miedzynarodowej nie osiagneli nic) niz na co tu duzo mowic wypalonych i "nasyconych" grajkow, stanowiacych nadal trzon Realu.
WiemKrzysztof Jarzyna pisze:Wiesz Niggaz co pokazjue wielkosc trenera?
To wszystko prawda i nie sposób się z tym nie zgodzić, ale ja nigdzie nie robię z Ryjka wielkiego trenera. Bronię go tylko przed wrzucaniem do tej samej szufladki co przeciętni trenejros. To czego u Rijkaarda nie lubię (i jest to niewątpliwie wada umniejszająca klasie) to właśnie brak elastyczności i taka jakby konserwatywność (chociaż to nie do końca dobre słowo). Wiadomo, że Barca gra praktycznie zawsze tak samo bo i taktyka szlifowana przez ostatnie 3 lata przynosi dobre rezultaty, ale kiedy zachodzi konieczność zmiany to pojawiają się komplikacje. Pamiętaj , że sami zawodnicy grając tak długo w podobnym ustawieniu nie są przystosowani do zbyt wielkich roszad, ale to w sumie można podciągnąć nawet pod błędy w szkoleniu na upartego. Wszelkie plany awaryjne budzą zastrzeżenia, ale trzeba tutaj wziąść poprawkę na to, że absencje kluczowych zawodników są praktycznie rzecz biorąc nie do zastąpienia. Zobaczymy jak się będą przedstawiały wyniki najbliższych spotkań (Valencia, Betis, Chelsea, Zaragoza, ...). Jest się czego obawiać patrząc na absencje, ale daleki jestem od panikiKrzysztof Jarzyna pisze:Podobnie jak i wielkosc druzyny - to ze potrafi grac i wygrywac w trudnych momentach. Trener ma charakter i warsztat trenerski, jezeli potrafi na mocniejszego przeciwnika (takich akurat Barca ostatnio nie miewa) albo w obliczu absencji (takie akurat miewa) ustawic druzyne, zaskoczyc, cos zmienic, a przy tym albo nie umniejszyc albo utrzymac efektywnosc i wartosc wynikow. Wiadomo, ze to jest opinia po jednym meczu, ale z Atletico Ryj egzaminu nie zdal. Tak naprawde to wlasnie najblizsze tygodnie (poczynajac od Mestalla) beda dla niego prawdziwym testem "trenerki". Jezeli bedzie potrafil przeprowadzic druzyne przez ten okres bez ubytkow czy tez z niewielkimi stratami to ok. Bo bycie trenerem jezeli ma sie jeden z najlepszych skladow na swiecie nie jest za trudne.


