1/4 finału, pierwszy mecz
Anderlecht - AZ Alkmaar 2:0 (Murillo 22' Ashimeru 70')
Fiołki, które po fatalnej pierwszej części sezonu spisują się teraz lepiej w lidze, wypracowały solidna zaliczkę przed meczem rewanżowym, prezentując dojrzały futbol i dobrą grę w obronie. W pierwszych minutach inicjatywa była po stronie Alkmaar, ale dowodzona przez Vertonghena defensywa Anderlechtu spisywała się bardzo dobrze. Gospodarze poczynali sobie coraz śmielej w ofensywie, rozgrywając piłkę z klepki na połowie rywala, i w 22 min. objęli prowadzenie - po dośrodkowaniu Dreyera nadbiegający Murillo uprzedził obrońcę i głową zdobył gola. Alkmaar wyglądał przez resztę 1. połowy nieco bezradnie i dopiero po przerwie ruszył do ataku. Anderlecht został zepchnięty do dość głębokiej obrony, a goście tworzyli sobie kolejne sytuację bramkowe. W 59 min. fatalnie spudłował Pavlidis - Grek uderzył głową z pięciu metrów obok lewego słupka, a chwilę później po dograniu Kerkeza z linii końcowej Mijnans uderzył nad bramką. Mimo przewagi AZ to Fiołki zdobyły gola - po dograniu Amuzu Ghanijczyk Ashimeru precyzyjnym uderzeniem pokonał Matthew Ryana. Po tym golu z gości wyraźnie wyszło powietrze, stracili impet i Anderlecht kontrolował przebieg wydarzeń na boisku do końca meczu. Świetny mecz Fiołków, choć wobec siły ofensywnej AZ jeszcze nie skreślam holenderskiej drużyny.



