Emocje już chyba opadły jak po wielkiej bitwie kurz (chodzi mi o mecz z Realem Saragossa
Real zagral średnio ale wystarczająco na Bilbao, cieszy gol Robinho jednak jego multum strat i slaba skuteczność, aż raża (w dzisiejszym meczu oczywiście). Ronaldo to samo celownik ma ladnie rozregulowany.
Salgado od pierwszych minut to nie zdziwiło po tym co odstawiał w Saragossie powinien przyrosnąć kuprem do lawki rezerwowych, a jednak Lopez postawil na Michela, Cicinho na skrzydle zagral dobrze nawet mogl stzrelic ale sie troche podpalił i mu nieposzlo. Guti juz powoli przyzwyczaj nas do dobrej gry, w pierwszej połwoie zagral bardzo dobrze w drugiej juz nie tak jak w pierwszej lecz i tak poziom trzymał jest w bardzo wysokiej formie oby tak dalej. Bapptista wszedl na kilka min i bral udział w akcji zakonczonej golem, oczywiscie podał pilke przypadkiem lecac juz na glebe do Robinho, który zdobyl gola zaliczył asyste przy golu Raula Bravo, jednym sowem wykonczl Basów, już nie peirwszy raz z reszta.
Passa w lidze podtrzymana, Saragossa pieknie podzielila się punktami z nieprzewidywalna Ossasuna( heh obie druzyny sa nieprzewidywalne
zobaczymy co jutro pokaza nietoperki mam nadzieje ze się nie poddadza i moze wygraja oby.


