Real Madryt (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
Krzysztof Jarzyna
Lowelas
Lowelas
Posty: 4670
Rejestracja: 05 sie 2005, 16:07
Reputacja: 0
Lokalizacja: Wielkie Księstwo Rzeszowskie

Post autor: Krzysztof Jarzyna » 12 lut 2006, 2:12

Toudinho pisze:W końcu wygraliśmy na 'La Romareda',
Na San Mames. Romareda to przecie Zaragoza ;)


Mecz byl taki jak sie wszyscy spodziewali, czyli twardy, ostry ale przy tym (co mnie nieco zaskoczylo) chwilami naprawde ciekawy. Real zainkasowal 3 pkt. co jest najwazniejsze, bo styl raczej pozostawia nieco do zyczenia. Cieszy gol i asysta Robinho, ale o jego grze dzisiaj za wiele dobrego napisac nie mozna. Sam mogl ustrzelic hat-tricka, nie mowiac juz o tych wszystkich stratach (chociaz kilka ciekawych i stojacych na wysokim poziomie zagran rowniez mial). Dobry mecz pary Woody - Sergio, w zasadzie nie popelnili bledu, cale zagrozenie szlo niestety z bokow, gdzie slabiej zagral Carlos i wielblad tez sie nie popisal. Swoja droga - poraza mnie szybkosc Salgado :roll: Mysle, ze moglby sie scigac z Oleguerem, powaznie :?
Cicinho na skrzydle dal rade, chociaz chwilami brakowalo jego wsparcia z przodu - zagral mimo wszystko bardziej defensywnie, co dziwic nie moze. Owszem wlaczalal sie groznie w kontrach, ale nie bylo takiego stalego zagrozenia, jakie robi Becks (najczesciej tylko nazwiskiem i tym, ze tam w ogole jest ;)). Nie mniej jednak - wystep na plus.
Dobry mecz pary Guti - Zizou. Ten pierwszy jak zwykle przebiegl maraton (a gral najprawdopodobniej z podkrecona kostka, dlatego pewnie wczesniejsza zmiana), a drugi nadrabial ddoswiadczeniem i spokojem.
Ronaldo - w zasadzie mozna mu zapisac jako zasluge tylko to, ze sciagal na siebie zawsze 2-3 obroncow. No i moze jedno zgranie glowa do Robihno. Tyle. Reszta - bez komentarza. Z taka gra mysle, ze powinien jednak usiasc obok Bestii na lawce. Ten z kolei dobrze ze sie wywracal to zobaczyl Robinho, bo pewnie inaczej by mu nie podal. Szkoda, ze Caro nie widzi Cassano, bo szczegolnie pod koniec az sie prosilo, zeby go wpuscic. No ale on jest blizej i wie widocznie lepiej.
O Ikerze nawet nie wspominam, bo jak zwykle pokazal, ze Bog jest z Madrytu, jezeli sprawil, ze Iker gra w Realu.
Generalnie mecz w wykonaniu Blancos taki sobie, ale zwyciestwo zasluzone. Owszem, Bilbao walczylo, stworzylo kilka sytuacji, ale zadnej takiej klarownej, 100%owej. Za to Real juz po pierwszej polowie mogl (a nawet powinien) co najmniej powtorzyc wynik z Espanyolem. No ale mniejsza z tym. Wazne, ze po klesce w Saragossie podniesli sie i zwyciezyli.
A i jeszcze jedno - rzeznik Garcia :lol: W sumie gdyby nie kontuzja to nie jestem pewny czy dotrwalby do konca :roll: Prawie kazde jego wejscie to byla prowokacja... Nawet to, w ktorym doznal kontuzji - wyraznie machnal sie lokciem w Baska. Byc moze to bylo celowe, bo Baskowie tez nie przebierali w srodkach, ale dziwne :lol: Chociaz w sumie - wojna to wojna :P

3 pkt wiecej - jutro Valencia remisuje z Barca, ja zgarniam kase, a Real odrabia dystans ;)

Hala Madrid!

Ps. Nawet moderator moze pijany cos napisac (jutro zobacze czy z sensem ;) ):lol:

Wróć do „Hiszpania”