Fajne wspomnienia z obstawianiem u naziemnych. Miałem 16 lat, kumpel wyciągnął raz, żeby obstawić jakieś mecze no to się poszło do jedynego buka, u którego nie pytali o dowód. Tak się spodobało, że raz na tydzień zawsze się wybierałem, żeby na weekend skleić jakąś taśmę za kilka złotych.
Ale nie o tym, dwa stoliki i grupka dziadków obstawiająca gonitwy psów. Nie rozumiem po co i dlaczego, ale kiedy bym nie wszedł to zawsze tam siedzieli xD.


