problem w tym, że chyba w tym wieku nie było takiej dysproporcji pomiędzy finalistami. Nie pamiętam szczerze mówiąc by w finale często grał kopciuszek z żelaznym faworytem. A jak już mieliśmy kopciuszka to spotkał innego kopciuszka - Monaco kontra Porto.
Ja tam się zgadzam, że Inter jest o wiele słabszy od obydwu rywali, szansę na zwycięstwo to może 5%. Z drugiej strony pyknęli Barcelonę, która lała Real Madryt. Rok temu był bardzo wyrównany dwumecz z Liverpoolem, który miał wielki sezon. Kto wie. Inzaghi w tych rozgrywkach naprawdę daję radę.



