w ogóle to w finale wolałbym City. Oczywiście, że to maszyna, ale mentalnie mogą się pogubić, będą musieli wygrać ten finał. Guardiola może przekombinować, obronę z Akanjim, Diasem, Stonesem i Edersonem można sforsować. Jakaś szansa jest.
Real? Biorąc pod uwagę ich mentalność i głód zwycięstwa to wygląda to trudniej. Militao i Rudiger raczej nie dadzą pograć naszym napastnikom, Real nie zostawi z tyłu za dużo miejsca, a Ancelotti to stary lis, który będzie sypać asami z rękawa. Do tego odkąd Inter wrócił do Ligi Mistrzów to zbiera okropne baty od Realu.



