FC Barcelona (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
Janio
Boondock Saint
Posty: 1037
Rejestracja: 26 lut 2005, 16:22
Reputacja: 0
Lokalizacja: Polska

Post autor: Janio » 13 lut 2006, 9:23

Smithu pisze:Brawo znakomity mecz, widac wysoka forma calej druzyny stanowiacej nierozelwalny kolektyw, bardzo szeroka i niesamowicie zgrana lawke rezerwowych, popisali sie tez zawodnicy ktorzy zastepuje podstawowych graczy zespolu, genialne spoktanie rozegral bramkarz, szkoda tylko ze sedzia byl slepy, a E2 nie ustrzelil nic w 10 stuprocentowych okazjach
Łukasz[ACM] pisze:Widać wyraźnie że Barca bez Roniego z wielkimi drużynami wygrywać nie potrafi, jeszcze brak Eto i nie istnieją...
Toudinho pisze:Dziś było widać ile znaczy dla druzyny Ronaldinho bez niego i Eto'o nie strzela, mam nadzieje że nasza federacja przedłuży Ronaldinho kare a nasi sedziowie jeszcze nie raz pokaża czerwo Ronaldinho
:shock: :shock: :shock:

Ja rozumiem, że dzieci na podwórku zauważają tylko nieobecność Ronaldinho, ale jeżeli ktoś ogląda przynajmniej co drugi mecz Blaugrany powinien wiedzieć, że brak Xaviego i Deco (o Messim i Giulym już nie wspominając) burzy cały porządek gry w środku pola, który stanowi o sile Dumy Katalonii. Brak jednego czy dwóch z tych graczy nie miałby IMHO tak dużego wpływu na wyniki, ale czy naprawdę tak trudno zrozumieć, że zabrakło ich wszystkich jednocześnie :roll:

Kolejna sprawa - rezerwowi Barcy jak na tak duże wymuszone zmiany zagrali naprawdę poprawnie - utrzymali tradycyjną przewagę posiadania piłki na poziomie ok. 65-35, a brakło tylko indywidualnych umiejętności i błysku geniuszu Dinho, Leo, Deco, czy Xaviego żeby przekuć tę przewagę na sytuacje bramkowe.

To Barcelona prowadziła grę, a Valencia w zasadzie grała to samo co większość zespołów La Liga przeciwko nam - kontry, kontry, kontry... Odbiór i dłuuuga piła na Villę :roll: Gratuluję samopoczucia wszystkim, którzy (nie oglądając nawet zapewne meczu) opowiadają o dominacji Valencii w tym meczu...

I na koniec - gdyby nie asysta Valdesa Barca bez pięciu graczy podstawowego składu najprawdopodobniej wywiozła by z boiska wicelidera cenny remis. VV po prostu zmarnował wysiłek kolegów i powinien dostać od Ryja i Puyola taki opierdol, żeby następnym razem wypieprzał piłkę choćby na aut zamiast bawić się w krótkie podanka przy napastnikach rywali :evil: Żeby to jeszcze był pojedynczy przypadek, ale on tak zagrywa średnio raz na kilka meczy tylko czasem ma fart i nie kończy się to utratą gola.

Podsumowując - Barca zagrała o niebo lepiej niż z Atletico - w dodatku na wyjeździe, z wiceliderem rozgrywek i w jeszcze bardziej okrojonym składzie. Przewaga stopniała co prawda do 6 punktów, ale teraz wracają Dinho, Deco, Messi, Giuly, a niedługo również Motta (o którego braku zapomniałem :wink: ) i po prostu trzeba znowu zacząć wygrywać mecze :?

PS. Co do bezmyślnych zarzutów o słabszą grę zmienników - ciekawe jaki klub ma taką ławkę rezerwowych żeby móc zastąpić pięciu graczy światowego formatu jednocześnie nieobecnych. To jest niewykonalne - można co najwyżej zminimalizować obniżenie jakości gry... Inaczej na ławce musieliby siedzieć zawodnicy równie wyśmienici co ci grający w pierwszej jedenastce - a jak wiadomo gwiazdy nie bardzo lubią grzać ławę :?


EDIT
Pisakk pisze:Gdyby Valencia miała chociaż Ayalę, albo Vicente, myślę że wynik byłby diametralnie inny. Pogdybać fajna rzecz...
Pisakk myślę, że brak Ayali i Vicente nie znaczy tyle dla stylu gry Valencii (kontra, kontra, kontra :wink: ) co brak Deco, Dinho, Xaviego i Messiego dla Barcy :?

Wróć do „Hiszpania”