W sumie, coś w tym może być. Ego, kasa i puchary, które są bardziej namacalne niż legacy. Niemniej, nie jeden chciałby na pewno zaspokoić swoje ego poprzez pomnik przed klubem albo trybuną własnego nazwiska, które pozostaną nie tylko w pamięci kibiców, ale będą widocznym dowodem ich wielkości na wiele lat.
Santa Cruz jest chyba jedynym, którego kojarzę jako Paragwajczyka związanego z wielką piłką.



